Ukraina naciska na zwiększenie tranzytu zboża przez Polskę

Strona ukraińska domaga się zwiększenia miesięcznego tranzytu produktów rolnych przez polskie terytorium z 300 tys. do 600 tys. ton. Sprawa nabiera rumieńców, a polscy rolnicy, pamiętający kryzys sprzed kilku lat, patrzą na te plany z niepokojem. Polski rząd odpowiada ostrożnie.

„Polskie zboże będzie stało w kolejkach”

O szczegółach rozmów z Kijowem poinformował wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Jacek Czerniak w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Zaznaczył, że resort analizuje sprawę bardzo uważnie, mając na względzie interesy krajowych producentów. Największym zagrożeniem, jakie dostrzega w intensyfikacji tranzytu, jest paraliż polskiego eksportu.

„Jeśli przez polskie porty będzie prowadzony intensywny transfer zboża ukraińskiego do państw trzecich, to zboże naszych rolników będzie stało w kolejkach” — ostrzegł wiceminister Czerniak.

Zakaz importu wciąż obowiązuje, tranzyt jest możliwy

Przypomnijmy: wjazd ukraińskich produktów rolnych na polski rynek jest zablokowany na mocy rozporządzenia Ministra Rozwoju i Technologii z 15 września 2023 r. Ograniczenie ma charakter bezterminowy i dotyczy wybranych towarów. Przepisy dopuszczają jednak tranzyt – zboże może przejeżdżać przez Polskę, jeśli jego celem są porty morskie lub państwa ościenne.

„Jesteśmy ostrożni co do transportu przez porty, z uwagi na potrzebę eksportu polskiego zboża” – podkreślił Czerniak. Dodał, że tranzyt jest wykonalny, jeśli infrastruktura pozwala na sprawne przeładowanie ładunku z ciężarówek lub wagonów bezpośrednio na jednostki morskie.

Problemy z infrastrukturą portową

Wiceszef resortu rolnictwa zwrócił uwagę na skomplikowaną strukturę własnościową polskich portów. Nie wszystkie terminale i nabrzeża są państwowe – część należy do prywatnych podmiotów i operatorów komercyjnych. Oznacza to, że każda decyzja o udostępnieniu przestrzeni przeładunkowej wymaga indywidualnych negocjacji i umów.

„Negocjujemy z portami, ale nie wszystkie porty są państwowe, terminale i nabrzeża mają różnych właścicieli i operatorów. To jest kwestia umów – kontraktów z eksporterami, tam gdzie mamy możliwości, staramy się, by to było w miarę ostrożnie traktowane, ale tam, gdzie są wolne terminy dla innych dostawców i tranzytów, nie widzimy przeszkód” – wyjaśnił Czerniak.

Rolnicy boją się powtórki z 2022 roku

Polscy rolnicy z niepokojem obserwują rozwój sytuacji. W 2022 i 2023 roku doszło do gwałtownego napływu ukraińskiego zboża, w tym tzw. zboża technicznego, co wywołało gwałtowne protesty i spadek cen. Teraz, jak alarmują, podobne zagrożenie może się powtórzyć.

„Boimy się, że napływ tego zboża jeszcze obniży ceny. To będzie dla naszych rolników katastrofalna sytuacja” – mówi Interii Biznes prezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej Ryszard Borys. Dodaje, że rolnicy i tak mają za sobą trudny sezon, z plonami niższymi o 30-40 proc. z powodu anomalii pogodowych.

Zamknięcie granic nie jest według niego rozwiązaniem – może bowiem uderzyć w polski eksport rolno-spożywczy, który w 2025 roku wyniósł 58,4 mld euro.

UE powinna zająć się sprawą

Były minister rolnictwa Jacek Janiszewski podkreśla, że problem importu żywności z Ukrainy powinna rozwiązać Unia Europejska, a nie Polska samodzielnie. Jego zdaniem, najskuteczniejszym narzędziem będzie presja dyplomatyczna i współpraca związków rolniczych na szczeblu unijnym.

„Zagrożenie zawsze istnieje, ale zagrożenia są po to, żeby je hamować. Mamy potężne narzędzie: kontrolę jakości, sprawdzanie, czy wszystko zostało wyprodukowane według standardów Unii Europejskiej. Jeśli nie – to z powrotem do danego kraju” – powiedział Janiszewski. Aby to działało, konieczne jest wzmocnienie służb granicznych i laboratoriów.

Zwiększenie limitów eksportowych

Ukraina stara się nie tylko o rozszerzenie tranzytu, ale i o zwiększenie limitów eksportowych do UE. Komisja Europejska początkowo odmówiła, ale Kijów ponownie próbuje – rozszerzono listę towarów o cukier, sok jabłkowy, bioetanol i etanol. Lista żądań nie ogranicza się już tylko do pszenicy.

Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapewnia: „Robimy wszystko, żeby zboże do Polski nie wjechało, a tranzyt musi być ustalony na właściwych zasadach – tak jak w tej chwili to się działo pod nadzorem KAS-u – tak, żeby żaden kilogram nie został w Polsce”.

Podwójne cło na rzepak i rekordy w eksporcie oleju

Warto dodać, że Ukraina stosuje 10-proc. cła eksportowe na wywóz rzepaku, soi i słonecznika, argumentując to potrzebą wsparcia rodzimego przetwórstwa. Zdaniem Ukraińskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju „Ukroliyaprom”, eksport rzepaku w sezonie 2025/2026 spadł o prawie 39 proc., osiągając 1,9 mln ton – najniższy poziom od 9 lat. Olej rzepakowy może jednak swobodnie trafiać za granicę – jego sprzedaż z Ukrainy do UE na początku sezonu 2026/2027 wyniosła ponad 24 tys. ton, co stanowi 55,7 proc. udziału w unijnym imporcie (dane za okres od 1 lipca do 23 sierpnia).

Rozmowy między Kijowem a Warszawą trwają. Ostateczna decyzja będzie wymagać uwzględnienia zarówno interesów ukraińskich, jak i ochrony rodzimego rolnictwa.