Gdy akcje Orlenu w ciągu ostatnich 18 miesięcy zyskały ponad 182%, niewielu inwestorów zwracało uwagę na wskaźnik, który – jak się okazuje – doskonale zapowiadał ten rajd. Mowa o amerykańskim crack spreadzie, czyli marży rafineryjnej, która w ostatnich dniach znów przykuwa uwagę.

Czym jest crack spread i dlaczego ma znaczenie?

Crack spread to różnica między ceną ropy naftowej a wartością wytworzonych z niej produktów – głównie benzyny i oleju opałowego. W uproszczonym modelu 3-2-1 zakłada się, że z trzech baryłek ropy powstają dwie baryłki benzyny i jedna destylatu. Gdy ceny paliw rosną szybciej niż surowca, spread się powiększa – sygnalizując lepsze warunki dla rafinerii. I odwrotnie – gdy ropa drożeje szybciej, marża topnieje.

Orlen to co prawda konglomerat o szerokim portfolio, ale segment rafineryjny pozostaje istotnym elementem biznesu. Dlatego globalne trendy w marżach paliwowych mogą przekładać się na wyniki finansowe spółki, a w konsekwencji na kurs jej akcji.

Liczby mówią same za siebie

Jak wynika z analizy obejmującej okres od stycznia 2025 do lipca 2026, korelacja między poziomem crack spreadu a kursem akcji Orlenu wyniosła około 0,85. To bardzo wysoka wartość, wskazująca na silną zależność. W tym samym czasie akcje Orlenu podrożały o 182,6%, a sam crack spread poszerzył się o 41,9 USD na baryłkę.

Co więcej, kurs spółki reaguje na zmiany wskaźnika z opóźnieniem – to zjawisko charakterystyczne dla relatywnie mało efektywnego polskiego rynku kapitałowego. Podobny mechanizm widać na przykładzie KGHM i cen miedzi. Dla inwestora oznacza to, że obserwacja crack spreadu może dostarczać cennych sygnałów wyprzedzających, ale nie jest to jedyne narzędzie w analizie.

Obecna fala wzrostów – Orlen pnie się w górę

Właśnie w tych dniach związek ten ponownie daje o sobie znać. Wczorajsza sesja przyniosła wzrost kursu o 2,90%, a seria blisko dziesięciu zwyżkowych sesji z rzędu pozwoliła Orlenowi odrobić wszystkie straty z czerwca. Od początku tej serii akcje zyskały około 18%.

Kurs znajduje się obecnie na poziomie 144 zł za akcję, zaledwie kilka procent poniżej tegorocznych i historycznych maksimów. Jeśli popyt utrzyma przewagę, w najbliższych dniach możemy być świadkami próby wybicia na nowe rekordy.

Za wzrostami stoją nie tylko marże rafineryjne, ale także rosnące ceny ropy naftowej oraz napięcia geopolityczne na linii USA–Iran, które sprzyjają sektorowi paliwowemu.

Fundamenty też nie zawodzą

Orlen prezentuje solidne wskaźniki finansowe. Rentowność kapitału własnego (ROE) wynosi 8,83%, wskaźnik ceny do zysku (C/Z) to 9,56, a ceny do wartości księgowej (C/WK) – zaledwie 0,84. To ostatnie oznacza, że akcje są wyceniane poniżej wartości księgowej, co przy dodatniej rentowności może sugerować niedowartościowanie. Zadłużenie spółki utrzymuje się na bezpiecznym poziomie 42,73%, a marża operacyjna sięga 8,31% – co plasuje Orlen w czołówce efektywności w branży.

Czy crack spread ponownie wyprzedzi rynek? Tego nie wiemy, ale historia pokazuje, że ten amerykański wskaźnik paliwowy zasługuje na uwagę każdego, kto śledzi notowania polskiego koncernu – zwłaszcza w obliczu kolejnych prób bicia historycznych szczytów.