Co się dzieje, gdy ultimatum mija, a strategiczna cieśnina pozostaje zamknięta? Amerykańskie siły pokazują, że ich słowa nie są pustymi groźbami, uderzając w samo serce irańskiego eksportu ropy.

Wybuchy na kluczowej wyspie

We wtorek na irańskiej wyspie Chark w Zatoce Perskiej słychać było wybuchy — przekazała półoficjalna agencja irańska Mehr, cytowana przez dpa. To nie są odgłosy ćwiczeń. To realny atak na wyspę, przez którą przechodzi około 90 proc. eksportu irańskiej ropy. Wyspa jest położona u południowo-zachodnich wybrzeży Iranu.

Ale co dokładnie zostało trafione? Tutaj plotki i raporty nabierają tempa.

Cel: doki, baza i lotnisko

Według brytyjskiego dziennika „The Telegraph”, rakiety trafiły w dok, bazę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i lotnisko znajdujące się na tej kluczowej wyspie. Amerykański „Wall Street Journal” podaje jeszcze bardziej konkretne liczby: siły USA zaatakowały 50 celów wojskowych na wyspie Chark.

Nie wiadomo, jakie cele na Chark są atakowane — podkreśla dpa.

USA od początku podkreślały, że ich celem są wyłącznie obiekty militarne, a nie petrochemiczne. To ważne rozróżnienie w kontekście globalnych dostaw energii.

Ostrzeżenie przed upływem ultimatum

Timing tego ataku jest kluczowy. Do zdarzenia doszło na kilkanaście godzin przed upływem wyznaczonego przez prezydenta USA Donalda Trumpa ultimatum. W poniedziałek Trump zapowiedział, że jeśli do godziny 20 we wtorek (godzina 2 w środę czasu polskiego) nie zostanie otwarta zablokowana przez Iran cieśnina Ormuz, to kraj ten „nie będzie miał elektrowni, mostów i powróci do epoki kamienia łupanego”.

Wtorkowe ataki na Chark można uznać za ostrzeżenie dla Teheranu, że Trump traktuje swoje groźby poważnie — podkreślił „The Telegraph”. To nie pierwszy raz, gdy wyspa jest pod ostrzałem.

Powtórka z marca?

Siły amerykańskie ostrzelały wyspę Chark już w połowie marca. Wtedy również USA podkreślały, że celem były wyłącznie obiekty militarne. W marcu media informowały, że prezydent USA Donald Trump rozważał atak na Chark. Spekulowały, że zajęcie wyspy mogłoby wywrzeć presję na Iran i zmusić go do ponownego otwarcia cieśniny Ormuz.

I tu dochodzimy do sedna całego konfliktu.

Źródło problemu: zablokowany Ormuz

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zablokował ruch statków przez Ormuz krótko po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem. Ta irańska blokada cieśniny, przez którą monarchie regionu Zatoki Perskiej eksportują ropę naftową i skroplony gaz ziemny, spowodowała już gwałtowny wzrost cen paliw na światowych rynkach.

Presja rośnie, a zegar tyka. Atak na wyspę Chark to jasny sygnał, że Waszyngton nie zamierza czekać w nieskończoność. Globalny rynek energii wstrzymuje oddech, czekając na kolejny ruch Teheranu. Czy blokada zostanie zniesiona, zanim ultimatum wygaśnie? Odpowiedź może nadejść wraz z kolejnymi doniesieniami z Zatoki Perskiej.