Włosi bliżej Commerzbanku

Europejski Bank Centralny zgodził się, by UniCredit przekroczył 30-proc. próg w Commerzbanku i dalej zwiększał swój udział bez górnych limitów. Transakcja ma być największą fuzją w europejskiej bankowości od czasu kryzysu finansowego. Włoski bank poinformował o tym w komunikacie z 15 października, nazywając decyzję ważnym kamieniem milowym w przejęciu niemieckiego rywala. To krok, który przybliża też zmianę właściciela mBanku – Commerzbank kontroluje około 69 proc. akcji czwartego co do wielkości banku w Polsce.

„Decyzja ta stanowi ważny kamień milowy w przejęciu Commerzbanku przez UniCredit i potwierdza pozytywną ocenę transakcji przez EBC” – napisał UniCredit w komunikacie prasowym.

Zgoda EBC dotyczy przekroczenia 30-proc. progu udziału kapitałowego i dalszego zwiększania zaangażowania bez górnych limitów. UniCredit spodziewa się, że pozostałe procesy regulacyjne i warunki oferty zakończą się około końca roku. Wtedy bank ma mieć około 50 proc. praw głosu w Commerzbanku i będzie mógł przejąć nad nim kontrolę.

Plan na styczeń albo luty

Financial Times już wcześniej informował, że szef UniCreditu Andrea Orcel nie chce czekać do majowego walnego zgromadzenia Commerzbanku. Po otrzymaniu zgód regulatorów planowane jest zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia. W optymistycznym scenariuszu kontrola nad niemieckim bankiem miałaby zostać przejęta w styczniu, najpóźniej do końca lutego.

Różne źródła podawały różne wartości transakcji. Wcześniejsze raporty mówiły o około 45 mld euro. Przy okazji decyzji EBC agencja AFP podawała kwotę 35 mld euro, czyli 39 mld dolarów. Według AFP umowa powinna też umożliwić połączenie Commerzbanku z niemiecką spółką zależną HypoVereinsbank, przejętą w 2005 r.

Obecnie UniCredit ma 47,6 proc. akcji Commerzbanku, co przekłada się na 49,65 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Analitycy wskazywali, że to formalnie mniej niż większość, ale zwykle wystarcza do faktycznej kontroli, bo frekwencja na walnych nie sięga 100 proc.

Zmiany w radzie, cięcia i oszczędności

W 20-osobowej radzie nadzorczej Commerzbanku ma dojść do wymiany wszystkich 10 przedstawicieli akcjonariuszy, co dałoby UniCreditowi bezwzględną większość w tym organie. W planach jest też odwołanie Bettiny Orlopp z funkcji prezesa. Niemiecki rząd, który wciąż ma niemal 13 proc. akcji, złagodził opór i postawił warunki: Frankfurt ma pozostać siedzibą i miejscem notowań, a interesy około 40 tys. pracowników mają być chronione. Berlin chciał też zachować dwa miejsca w radzie – UniCredit te żądania odrzuca.

Restrukturyzacja zakłada m.in. zmniejszenie portfela kredytów korporacyjnych poza kluczowymi rynkami o około 20 mld euro, ograniczenie wydatków na doradców i marketing oraz koniec z luksusowymi autami służbowymi i zagranicznymi konferencjami dla menedżerów. Andrea Orcel mówi o redukcji około 7 tys. miejsc pracy, podczas gdy związki zawodowe obawiają się 15 tys. zwolnień. Oszczędności mają zasilić podstawowy biznes w Niemczech i w Polsce.

Co z mBankiem?

Dla polskiego rynku kluczowa jest kontrola Commerzbanku nad mBankiem. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, pakiet około 69 proc. akcji mBanku trafi pośrednio w ręce UniCreditu. Oznaczałoby to powrót Włochów nad Wisłę dekadę po sprzedaży Pekao.

Zanim do tego dojdzie, potrzebna jest jeszcze zgoda polskiej Komisji Nadzoru Finansowego, bo chodzi o pośrednie przejęcie kontroli nad mBankiem. KNF historycznie przygląda się takim operacjom uważnie, a stabilność akcjonariatu mBanku ma znaczenie dla całego sektora.

Dalszy los mBanku nie jest przesądzony. Serwis wnp.pl pisał, że w planach rozważano sprzedaż mBanku instytucjom finansowym zainteresowanym polskim rynkiem w pierwszej połowie 2027 r. Z kolei Financial Times wskazywał, że Niemcy i Polska mają być kluczowymi rynkami kredytowej ekspansji po restrukturyzacji, co zostawia furtkę do zatrzymania polskich aktywów. Możliwy jest więc albo transfer banku do nowego inwestora, albo włączenie go do struktur UniCreditu.

Na razie nie zapowiedziano zmian dla klientów mBanku. Kierunek zmian wyznaczą w nadchodzących miesiącach decyzje podejmowane we Frankfurcie i Mediolanie. UniCredit zakłada, że pozostałe procesy regulacyjne i warunki oferty domkną się około końca roku, a wtedy obejmie około 50 proc. praw głosu w Commerzbanku.