Unijni liderzy mierzą się z chińskim zalewem. Polska naciska na rewizję ETS
Pixabay.com / marcelkessler
Przywódcy państw Unii Europejskiej zasiadają do dwudniowego szczytu Rady Europejskiej, a w centrum uwagi znajduje się jedno kluczowe pytanie: jak odpowiedzieć na rosnącą lawinę dotowanego importu z Chin? Polskę na szczycie reprezentuje premier Donald Tusk, a obrady rozpoczną się w czwartek o godzinie 19:45. Wcześniej zaplanowano spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Choć głównym tematem są globalne nierównowagi makroekonomiczne, konkretnych decyzji na tym etapie raczej nie należy się spodziewać.
Chiny zalewają Europę
Unijny deficyt handlowy z Chinami sięgnął w 2025 roku około 360 miliardów euro – import znacznie przewyższa eksport. To nie tylko statystyka, ale realny problem dla europejskiego przemysłu. Doskonałym przykładem jest branża chemiczna. Według Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, w następstwie kryzysu energetycznego i wojny w Ukrainie, europejski rynek został zalany dostawami z zagranicy, głównie z Chin i Turcji. Efekt? Od 2022 roku w Europie zamknięto 37 milionów ton mocy produkcyjnych w przemyśle chemicznym, co zagraża około 110 tysiącom miejsc pracy, zarówno bezpośrednich, jak i pośrednich.
Jak wynika z doniesień, głównym przedmiotem debaty będą właśnie te nierównowagi makroekonomiczne. Źródła zbliżone do rządu wskazują, że kluczowe będzie pytanie o to, czy Europa wybierze bardziej, czy mniej asertywne podejście wobec Pekinu. Poza Hiszpanią i Węgrami, które mają silne więzi handlowe z Chinami, reszta państw zdaje się popierać twardsze stanowisko. Szczególną uwagę przykuje postawa nowego kanclerza Niemiec – to właśnie zachowanie Niemiec ma być „clue” tego szczytu.
Efektem rozmów ma być zapowiedź przygotowania przez Komisję Europejską rozwiązań służących skuteczniejszej ochronie unijnego rynku. Choć nadzieję budził przedstawiony w marcu przez KE Industrial Accelerator Act (IAA), pojawiają się obawy, że Francja próbuje uczynić z niego narzędzie do dzielenia rynku wewnętrznego, forsując rozwiązania niekorzystne dla Polski z jej wciąż emisyjnym miksem energetycznym. W tle pobrzmiewają sceptyczne głosy, że UE może nie wypracować wystarczająco twardego stanowiska, a brak adekwatnej odpowiedzi na chińskie zagrożenie trwa od lat.
Polska bierze na celownik ETS
Warszawa ma jednak własny, ostry temat do przeforsowania. W ramach debaty o konkurencyjności Polski rząd zamierza podnieść kwestię reformy systemu handlu emisjami (ETS). Chodzi o to, by skłonić KE do ambitnej rewizji. Komisja ma przedstawić swoją propozycję w połowie lipca, a Warszawa chce, by był to prawdziwy „investment booster”, czyli impuls inwestycyjny.
Argumentem Polski jest to, że ETS pompuje ceny energii, podczas gdy trzeba je obniżać, by chronić przemysł w Europie. W tym postulacie nie jesteśmy osamotnieni. Zwolennikami głębokiej reformy ETS są także Włochy, Czechy, Słowacja, Węgry, Bułgaria, Rumunia, a często również Grecja, Austria i Belgia.
Eksperci Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego podkreślają, że rewizja powinna opierać się na większym pragmatyzmie i uwzględniać nowe realia gospodarcze i geopolityczne. Tempo zwiększania ambicji systemu po 2030 roku musi iść w parze z realnymi możliwościami technologicznymi i finansowymi przemysłu. Dla branży chemicznej kluczowe jest utrzymanie silnych mechanizmów ochrony przed ucieczką emisji, odpowiedni poziom darmowych uprawnień, zachowanie rekompensat kosztów pośrednich oraz reforma rezerwy stabilności rynkowej (MSR), aby faktycznie stabilizowała rynek, a nie sztucznie ograniczała podaż. Wycofywanie darmowych uprawnień nie może wyprzedzać stworzenia skutecznych instrumentów ochronnych – to wspólne stanowisko organizacji branżowych z Polski, Czech, Słowacji, Węgier i Rumunii.
Budżetowe przeciąganie liny
Trzecim, nie mniej ważnym tematem szczytu są negocjacje nad kolejnym wieloletnim budżetem UE na lata 2028-2034. Cypr zaproponował ramy negocjacyjne, ale w obszarach takich jak Fundusz Konkurencyjności, polityka spójności i polityka rolna osiągnięto jedynie częściowe porozumienie. Podczas szczytu dojdzie do klasycznego sporu: płatnicy netto (Niemcy, kraje nordyckie, Holandia) będą się sprzeciwiać propozycjom, a beneficjenci, w tym Polska, będą postulować ambitny budżet. Do ostatecznego kompromisu jeszcze daleka droga – oczekuje się go przed francuskimi wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na wiosnę 2027 roku. Dyskusja dotknie także tzw. zasobów własnych, czyli źródeł wpływów do unijnej kasy. Kluczowym pytaniem pozostaje, czy propozycja Cypru stanie się podstawą do dalszych prac dla przyszłej prezydencji irlandzkiej, która przejmie stery od lipca.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.