Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) przeszukał siedziby kluczowych instytucji na polskim rynku kredytowym. W środę, 8 lipca 2026 roku, za zgodą sądu i w asyście policji kontrolerzy pojawili się w biurach Biura Informacji Kredytowej (BIK), ING Banku Śląskiego, mBanku oraz mBanku Hipotecznego. To efekt postępowania wyjaśniającego, które toczy się od 2025 roku.

Chodzi o to, jak banki widzą twoje zapytania kredytowe

Głównym podejrzeniem jest, że sposób wymiany danych między bankami przez BIK może zniechęcać klientów do szukania najlepszych ofert, zwłaszcza w przypadku kredytów hipotecznych. Problem leży w tzw. zapytaniach kredytowych – każdym wniosku o symulację lub ofertę, który trafia do banku. Im więcej takich zapytań, tym gorzej może to wpłynąć na ocenę scoringową klienta.

UOKiK sprawdza, czy przekazywanie przez banki za pośrednictwem BIK informacji o liczbie zapytań kredytowych jest w ogóle niezbędne do oceny zdolności spłaty wieloletniego zobowiązania. Obecna praktyka uwzględnia bowiem nie tylko historię spłat i poziom zadłużenia, ale też liczbę składanych zapytań. Urząd podkreśla, że banki i BIK powinny przetwarzać wyłącznie dane istotne i mające rzeczywisty wpływ na ocenę zdolności do spłaty.

„Świadomy konsument nie może być w żaden sposób karany obniżeniem zdolności kredytowej za swoją aktywność w uzyskaniu najlepszej oferty i warunków kredytowych” – podkreśla Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Paradoks: klient, który szuka okazji, może dostać gorszą ocenę

Urząd zwraca uwagę na potencjalnie zaskakujący mechanizm: racjonalny konsument porównujący oferty kilku banków może otrzymać niższą ocenę punktową niż osoba, która skorzysta wyłącznie z oferty swojego macierzystego banku. Tym samym system – stworzony przez sektor i funkcjonujący od lat – paradoksalnie mógłby karać tych, którzy aktywnie szukają lepszych warunków.

BIK to prywatny podmiot, którego właścicielami są dziewięć banków komercyjnych oraz Związek Banków Polskich. Jako jedyna instytucja w Polsce gromadzi i udostępnia dane o historii kredytowej z całego rynku. Banki wykorzystują te bazy do oceny zdolności kredytowej i analizy ryzyka. UOKiK bada również, czy sposób gromadzenia, przetwarzania i udostępniania informacji o zapytaniach przez BIK może stanowić nadużywanie pozycji dominującej. „Przedsiębiorca zajmujący pozycję dominującą ma szczególną odpowiedzialność za swoje działania i nie może wykorzystywać swojej pozycji na niekorzyść swoich kontrahentów i konsumentów” – zaznaczył urząd.

BIK: „W rzeczywistości tylko pierwsze zapytanie ma znaczenie”

Prezes BIK, Mariusz Cholewa, w rozmowie z Business Insider Polska wyjaśnia, że scoring BIK to tylko jedno z narzędzi używanych przez banki. Statystyki pokazują, że osoby często i gwałtownie poszukujące kredytu cechują się podwyższonym ryzykiem spłaty – dodaje.

„Jednak w rzeczywistości tylko pierwsze zapytanie określonego typu w okresie 14 dni może mieć wpływ na ocenę punktową BIK. Kolejne wnioski o ten sam rodzaj kredytu, złożone w bankach, instytucjach pożyczkowych lub SKOK-ach w tym okresie, nie wpływają negatywnie na scoring klienta. Są traktowane jak jeden wniosek. Przy poszukiwaniu kredytu można zatem porównywać oferty bez obaw o obniżanie swojego scoringu BIK. W przypadku scoringu hipotecznego okres 'deduplikacji’ jest dłuższy i wynosi 30 dni” – wyjaśnia Mariusz Cholewa.

Cholewa dodał również, że teoretycznie można by ignorować to zjawisko i nie rozróżniać bardziej ryzykownych klientów, ale wtedy wyższy koszt – w postaci większej marży mającej pokryć ryzyko – ponosiliby wszyscy pozostali klienci.

Co dalej? Kary mogą sięgać 10% obrotu

Na tym etapie UOKiK prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie, a nie przeciwko konkretnym podmiotom. Przeszukanie to narzędzie stosowane, gdy urząd podejrzewa, że znajdują się tam dowody naruszenia prawa ochrony konkurencji – i przeprowadzane wyłącznie po uzyskaniu zgody sądu. Jeśli zebrane dowody potwierdzą podejrzenia o naruszenie konkurencji, prezes UOKiK może wszcząć postępowanie antymonopolowe. W przypadku stwierdzenia praktyk ograniczających konkurencję grozi sankcja do 10% rocznego obrotu.

UOKiK przypomina również o programie łagodzenia kar (leniency), który daje przedsiębiorcom uczestniczącym w nielegalnym porozumieniu możliwość obniżenia, a nawet uniknięcia kary pieniężnej w zamian za współpracę w charakterze „świadka koronnego” i dostarczenie dowodów. Osoby zainteresowane mogą skontaktować się z urzędem pod numerem telefonu 22 55 60 555.