Sieć restauracji North Fish, niegdyś popularna zwłaszcza w galeriach handlowych, przeszła do historii. Jej właściciel, należąca do Michała Sołowowa spółka North Food Polska, utraciła płynność finansową w listopadzie 2025 r., a w styczniu złożyła wniosek o upadłość. Sąd oddalił go, uznając, że majątek dłużnika nie wystarczy nawet na pokrycie kosztów postępowania. Dla byłych pracowników i kontrahentów zaczęła się walka o pieniądze.

Zwolnienia grupowe i niezapłacone należności

W marcu 2026 r. większość załogi dostała wypowiedzenia w ramach zwolnień grupowych. Problem w tym, że jak podaje portal TVP Kielce, część zwolnionych nie otrzymała pełnych kwot wynikających z umów o pracę – chodzi o zaległe pensje, odprawy oraz ekwiwalenty za niewykorzystane urlopy. Kwoty, których domagają się poszkodowani, wahają się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych na osobę.

Nie wszyscy zdecydowali się na drogę sądową od razu. Część byłych pracowników liczy na wypłaty z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). To instytucja, która w pewnych przypadkach pokrywa należności pracownicze po ogłoszeniu upadłości lub – jak w tym przypadku – po oddaleniu wniosku z powodu braku majątku.

Kontrahenci też czekają na pieniądze

Na brak płatności skarżą się także firmy współpracujące z North Food Polska. Jedną z nich jest studio Duklas+, które przez ponad dekadę przygotowywało dla sieci materiały reklamowe i sesje zdjęciowe.

„Poszliśmy na ustępstwa i zgodziliśmy się zrezygnować z części należności. Chwilę po podpisaniu porozumienia otrzymaliśmy informację, że przelew został wstrzymany. Odnieśliśmy wrażenie, że firma zlecała nam pracę, wiedząc, że nie będzie w stanie za nią zapłacić” – mówi Magdalena Duklas, przedstawicielka studia.

Dodaje, że jej zdaniem doszło też do naruszenia praw autorskich – trzy kampanie reklamowe zostały wykorzystane bez podpisanej umowy i zapłaty.

Długi sięgają 20 mln zł, wierzycieli blisko 200

Według doniesień medialnych zobowiązania North Food Polska sięgają około 20 mln zł, a wierzycieli jest blisko 200. Sama spółka w latach 2020–2024 wygenerowała łączną stratę netto przekraczającą 50 mln zł. Najgorszy był rok 2020 (16,8 mln zł straty), a nieco lepszy 2023, gdy strata wyniosła około 1,8 mln zł. W 2024 r. znów wzrosła – do 4,35 mln zł.

Jak podkreśla sędzia Tomasz Durlej, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kielcach, sąd oddalił wniosek o upadłość, stwierdzając, że majątek dłużnika nie wystarcza na pokrycie kosztów postępowania (m.in. wynagrodzenia syndyka, ogłoszeń, opłat sądowych). Jednocześnie zarządzono przeprowadzenie postępowania likwidacyjnego.

Co dalej z roszczeniami?

Adwokat Grzegorz Płatek z Kancelarii Płatek wyjaśnia, że ogłoszenie upadłości jest obowiązkiem dłużnika w ciągu 30 dni od powstania stanu niewypłacalności. W przypadku North Food termin ten został przekroczony – wniosek złożono dopiero pod koniec stycznia, choć płynność utracono już w listopadzie.

Dla pracowników kluczowe może być skorzystanie z FGŚP. Jak tłumaczy mec. Płatek, ustawa przewiduje, że niewypłacalność zachodzi nie tylko w razie ogłoszenia upadłości, ale także gdy sąd oddali wniosek z powodu braku majątku. Z funduszu można otrzymać m.in. zaległe wynagrodzenia, ekwiwalent za urlop i odprawy – jednak z pewnymi limitami i za określone okresy.

Pracownicy muszą zgromadzić odpowiednie dokumenty: umowę o pracę, aneksy, wypowiedzenie, paski płacowe, świadectwo pracy, potwierdzenia niewypłaconych należności. Następnie mogą kierować pozwy do sądu pracy. Sąd, zasądzając należność, nadaje z urzędu rygor natychmiastowej wykonalności do wysokości pełnego miesięcznego wynagrodzenia pracownika.

Mecenas Płatek przestrzega jednak, że wyrok sądu pracy nie gwarantuje faktycznego odzyskania pieniędzy, jeśli spółka nie ma majątku. „Wyrok daje tytuł do egzekucji, ale skuteczność egzekucji zależy od tego, czy komornik znajdzie majątek” – dodaje.

W trudniejszym położeniu są kontrahenci, którzy nie mogą liczyć na FGŚP. Powinni jak najszybciej dochodzić swoich należności – przez wezwanie do zapłaty, pozew, wniosek o zabezpieczenie, a po uzyskaniu tytułu wykonawczego – skierowanie sprawy do komornika. W przypadku North Fish nie wiadomo jednak, czy cokolwiek uda się odzyskać.