Czy Waszyngton łagodzi kurs wobec Kremla? Wbrew własnym zapowiedziom, amerykański Departament Skarbu wydał właśnie drugą z rzędu licencję, która zawiesza sankcje na rosyjską ropę. To decyzja, która może przynieść Moskwie miliardy dolarów.

Decyzja wbrew zapowiedziom

Licencja została wydana w piątek przez Urząd ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC). Zgodnie z dokumentem, transakcje związane z rosyjską ropą załadowaną na statki przed 17 kwietnia będą zwolnione z sankcji do 16 maja.

To już drugi taki przypadek od początku wojny z Iranem. I to pomimo tego, że jeszcze w środę sekretarz skarbu Scott Bessent zapewniał, że poprzednia licencja, która wygasła 11 kwietnia, nie zostanie przedłużona. Departament Skarbu USA nie podał żadnego uzasadnienia dla tej nowej decyzji.

Co to oznacza dla rynku?

Mowa o zawieszeniu limitu ceny, jaki państwa G7 (w tym USA i UE) wprowadziły wobec rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską. Nowa licencja umożliwia więc sprzedaż tego surowca po cenach rynkowych, bez kar wynikających z sankcji USA.

Według rosyjskiego wysłannika, Kiriłła Dmitrijewa, decyzja amerykańskich władz obejmie ponad 100 milionów baryłek rosyjskiej ropy, która jest obecnie w transporcie. To ogromna ilość surowca, która znów popłynie na światowe rynki.

Komisja Europejska: „Rosja nie powinna czerpać korzyści”

Jak zareagowała na to Bruksela? Rzecznik Komisji Europejskiej skomentował decyzję USA, zauważając, że wyjątek jest ograniczony czasowo i dotyczy statków, które już znajdują się na morzu.

— Jesteśmy przekonani, że pułap ceny na ropę naftową i sankcje wobec Rosji pozostają uzasadnione i aktualne — zaznaczył rzecznik KE. — Pułap cen ropy naftowej skutecznie ograniczył rosyjskie dochody z eksportu ropy, jednocześnie utrzymując stabilność rynków — dodał.

Kluczowe było jednak inne stwierdzenie: — Rosja nie powinna czerpać korzyści z wojny z Iranem, co wielokrotnie już mówiliśmy.

Miliony dolarów dla Moskwy

Dlaczego ta kwestia jest tak istotna? Według szacunków, od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie Rosja zarabia średnio 150 milionów dolarów dziennie na dodatkowych przychodach ze sprzedaży ropy. Łączne dochody z tego tytułu miały wynieść ponad 4 miliardy dolarów.

To czyni ją prawdopodobnie największym beneficjentem wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi. Wcześniej wydanie podobnej licencji tłumaczono próbą obniżenia cen ropy w reakcji na blokadę cieśniny Ormuz.

Co dalej z sankcjami UE?

Komisja Europejska nie zamierza jednak rezygnować z dalszego nacisku. Zaproponowała, by w ramach 20. pakietu sankcji Unia Europejska wprowadziła całkowity zakaz transportu rosyjskiej ropy drogą morską.

Taki środek miałby zastąpić stosowany obecnie pułap cenowy. Do prac nad tym pakietem ministrowie spraw zagranicznych państw UE wrócą we wtorek na posiedzeniu w Luksemburgu. Do tej pory blokowały go Węgry.

Pod znakiem zapytania stoi jednak to, czy UE wprowadzi taki zakaz sama, bez partnerów z grupy G7, w tym Stanów Zjednoczonych. Tymczasem rosyjska ropa, dzięki amerykańskiej licencji, może płynąć dalej.