Varta składa wniosek o upadłość. Kultowy producent baterii na krawędzi
Pixabay.com / saulhm
W piątek Sąd Rejonowy w Stuttgarcie potwierdził wpłynięcie czterech wniosków upadłościowych od firmy Varta. Dla 139-letniego producenta baterii, który przez dekady gościł w niemal każdym domu – od pilotów po latarki – to bolesny zwrot akcji. Firma, która w 2021 roku notowała przychody na poziomie ponad 900 mln euro, dziś stoi przed perspektywą rozpadu.
Cztery wnioski w Stuttgarcie
Wnioski złożono zarówno wobec jednostki dominującej, jak i trzech spółek zależnych: Varta Microbattery, Varta Micro Production i Varta Storage. Jak podaje Agencja Reutera, główną przyczyną jest brak nowego finansowania – dotychczasowi właściciele, czyli Porsche oraz austriacki biznesmen Michael Tojner, nie wyrazili zgody na dalsze dokładanie pieniędzy.
Kto przejmie które aktywa?
Rozpad Varty staje się przez to coraz bardziej realny. Główni wierzyciele – w tym Deutsche Bank oraz fundusze hedgingowe – planują przejąć rentowną działalność w segmencie baterii domowych. Z kolei Michael Tojner podobno wyraził chęć przejęcia działu mikrobaterii, który produkuje baterie guzikowe do aparatów słuchowych.
Zgodnie z planem ogłoszonym w tym tygodniu, działalność związana z bateriami domowymi ma zostać oddzielona i otrzymać nową strukturę własnościową. Lista głównych inwestorów niechętnych do ratowania całości obejmuje oprócz Deutsche Banku także RBC BlueBay, Blantyre i Whitebox.
Decydujący cios od Apple
Varta przez lata opierała się na współpracy z Apple, które wykorzystywało jej baterie w słuchawkach AirPods. W 2022 roku Apple zaczęło jednak szukać innych dostawców, a zamówienia gwałtownie spadły. Przychody ze sprzedaży baterii guzikowych zmalały aż o 47 proc.
Firma wymienia także inne czynniki: znaczne pogorszenie warunków rynkowych, słabszy popyt, negatywne wahania kursów walut oraz rosnącą konkurencję z Azji. W efekcie elastyczność finansowa Varty w ostatnich miesiącach stawała się coraz bardziej ograniczona.
Prewencyjny krok bez ratunku
Przedstawiciele Varty podkreślają, że wniosek ma charakter zapobiegawczy, a codzienne funkcjonowanie nie jest obecnie zagrożone przez poważne problemy z płynnością. Mimo intensywnych rozmów z interesariuszami nikt nie zgodził się na zapewnienie dodatkowego finansowania.
„Pomimo intensywnych rozmów ze wszystkimi interesariuszami, żadna ze stron nie wyraziła zgody na zapewnienie dodatkowego finansowania” – oświadczył rzecznik grupy.
Historia dwóch upadków
Początki Varty sięgają 1887 roku. Firma już raz popadła w tarapaty w latach 90. XX wieku – wówczas została podzielona i sprzedana w częściach. W 2007 roku dział mikrobaterii kupił Michael Tojner, a dziesięć lat później wprowadził spółkę na giełdę. Rozwój napędzał szybko rosnący popyt na akumulatory litowo-jonowe do słuchawek bezprzewodowych i smartwatchy.
W ciągu kilku lat przychody wzrosły niemal czterokrotnie. Firma zaciągnęła wysokie kredyty na rozbudowę mocy produkcyjnych i rozpoczęła prace nad ogniwami do samochodów elektrycznych. Globalny kryzys inflacyjny uderzył jednak w popyt na elektronikę użytkową, a chińska konkurencja i zakłócenia w łańcuchach dostaw utrudniły ekspansję. Pracownicy kierowani byli na urlopy bezpłatne, a później zlikwidowano setki miejsc pracy.
W 2024 roku w ramach restrukturyzacji do akcji wkroczyły Porsche i Tojner, akcjonariusze pozostali z niczym, a Varta została wycofana z giełdy. Teraz firma staje przed drugim upadkiem w swojej historii.
Michael Tojner, przewodniczący rady nadzorczej, ocenił niedawno w „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że firma postawiła poprzeczkę zbyt wysoko.
„Uruchomiliśmy różne projekty, intensywnie inwestowaliśmy i zwiększyliśmy produkcję. Zbyt dużo pieniędzy zainwestowano wówczas zbyt lekkomyślnie” – stwierdził.
Wnioski upadłościowe trafią teraz do odpowiedniego sędziego w Stuttgarcie. To on zadecyduje o dalszych losach legendarnego producenta baterii.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.