Volkswagen na ostrzu noża. Związki grożą strajkami, zarząd chce ciąć tysiące etatów
Pixabay.com / Photomat
Napięcie w Volkswagenie sięga zenitu. Zarząd niemieckiego giganta motoryzacyjnego przedstawia właśnie szczegóły bolesnego programu oszczędnościowego, który może oznaczać likwidację dziesiątek tysięcy miejsc pracy, a nawet zamknięcie fabryk w Niemczech. Przedstawiciele załogi nie mają wątpliwości – jeśli kierownictwo nie wycofa się z planów, pracownicy są gotowi do strajków.
Nawet 140 tys. miejsc pracy zagrożonych?
We wtorek prezes koncernu Oliver Blume oraz szef marki Volkswagen Thomas Schäfer rozpoczęli serię spotkań z pracownikami w głównej fabryce w Wolfsburgu. To pierwsze bezpośrednie rozmowy z załogą od momentu zapowiedzi drastycznych cięć.
Według doniesień agencji Bloomberg, strona pracownicza szacuje, że zagrożonych może być nawet 140 tys. miejsc pracy. Tymczasem sam zarząd ma zakładać możliwość likwidacji 100 tys. etatów, a w przypadku zamknięcia części niemieckich fabryk – kolejnych 40 tys. Z kolei Reuters podaje o redukcji 50 tys. stanowisk i potencjalnym zamknięciu pięciu zakładów w Niemczech.
„Zarząd jest w pełni zdecydowany”
Oliver Blume nie ukrywa, że sytuacja jest poważna. Podczas spotkania w Wolfsburgu cytowany przez Reutera powiedział:
Zarząd jest w pełni zdecydowany na realizację tego kierunku działań i gotowy podjąć niezbędne kroki.
Prezes argumentuje, że przy obecnej marży operacyjnej na poziomie około 3,8 proc. Volkswagen nie jest w stanie finansować swojej przyszłości. Koncern musi stawić czoła rosnącej presji ze strony chińskich producentów, wysokim kosztom operacyjnym w kraju oraz wielomiliardowym obciążeniom wynikającym z amerykańskich ceł. Według szacunków przewaga kosztowa niektórych rywali sięga już 30 proc.
Przygotowany przez zarząd plan przewiduje ograniczenie europejskich zdolności produkcyjnych o około 500 tys. samochodów rocznie. Oprócz tego ma zostać zmniejszona liczba stanowisk menedżerskich oraz uproszczona oferta modeli i wariantów wyposażenia. Koszty pośrednie trzeba obniżyć o co najmniej 10 mld euro.
Sprzeciw związków i presja właścicieli
Związkowcy nie pozostawiają na planach zarządu suchej nitki. Szefowa IG Metall Christiane Benner określiła cel osiągnięcia przez Volkswagena 9-procentowej marży operacyjnej jako „oderwany od rzeczywistości”.
Jeszcze ostrzej wypowiedziała się Daniela Cavallo, przedstawicielka pracowników Volkswagena. Podczas wtorkowego spotkania w Wolfsburgu stwierdziła, że zaufanie do zarządu i prezesa Blume’a zostało nadszarpnięte, choć nie jest to jeszcze szkoda nieodwracalna. Działacze związkowi na lokalnym szczeblu ostrzegają, że w razie braku ustępstw ze strony kierownictwa załoga może sięgnąć po strajki.
Działacze związkowi argumentują, że to nie pracownicy powinni płacić za strategiczne potknięcia kierownictwa. Wymieniają tu opóźnienia w rozwoju własnego oprogramowania, problemy z transformacją na elektromobilność oraz utratę pozycji na rynku chińskim. Dodają, że załoga już wcześniej zgodziła się na redukcję dziesiątek tysięcy etatów.
Dodatkową presję na zarząd wywiera Porsche SE, spółka holdingowa rodziny Porsche-Piëch, która kontroluje większościowy pakiet akcji Volkswagena. Przedstawiciele holdingu określili sytuację koncernu jako „historyczne rozdroże” i zaapelowali o szybsze wdrażanie reform. Tłumaczą to także własnym interesem – słabsze wyniki finansowe Volkswagena i Porsche oznaczają niższe dywidendy, które od lat są istotnym źródłem dochodu dla rodziny.
Co dalej?
Dla Olivera Blume’a restrukturyzacja stała się najważniejszym testem jego kadencji. Restrukturyzację dodatkowo komplikuje specyficzny system zarządzania w Volkswagenie. Wiele strategicznych decyzji wymaga zgody nie tylko reprezentantów pracowników, ale także władz landu Dolna Saksonia, które mają prawo weta. Analityk Wolfgang Schroeder z Uniwersytetu w Kassel zwraca uwagę, że Blume musi lawirować między wieloma grupami interesu, jednocześnie dysponując ograniczonym poparciem politycznym dla swoich planów.
Prezes zapewnił, że zarząd chce w ciągu najbliższych 6–12 miesięcy stworzyć sprzyjające warunki do przetrwania zakładów. Podczas spotkania w Wolfsburgu dodał:
Zamknięcie fabryk to ostateczność i najbardziej kosztowne rozwiązania.
W najbliższych dniach do zakładów w całych Niemczech mają udać się członkowie zarządu, w tym dyrektor finansowy Arno Antlitz, aby przekonywać załogę, że głębokie reformy są nieuniknione.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.