Planujesz urlop za granicą? Lepiej przygotuj się na znacznie większy wydatek niż jeszcze kilka tygodni temu. Linie lotnicze już teraz podnoszą ceny biletów, a wszystko wskazuje, że to dopiero przedsmak tego, co nas czeka w sezonie letnim.

Paliwo lotnicze na cenzurowanym

Głównym winowajcą jest gwałtowny wzrost kosztów paliwa lotniczego. W ciągu zaledwie miesiąca jego cena poszybowała w górę o około 83 proc., jak podają dane IATA. To jednak nie wszystko – od początku roku notowania paliwa lotniczego wzrosły o aż 122 proc., przekraczając barierę 1700 dolarów za tonę. Eksperci wskazują, że ceny utrzymują się na poziomie ponad 1000 dolarów za tonę, co stanowi ogromne obciążenie dla przewoźników.

„Przewoźnicy mierzą się dziś z bezprecedensowym wzrostem cen paliwa, który istotnie podnosi koszty operacyjne” – przyznaje Krzysztof Moczulski, rzecznik polskiego LOT-u, w rozmowie z „Rynkiem Lotniczym”.

Bezpośrednią przyczyną są napięcia na Bliskim Wschodzie, zakłócenia w dostawach ropy oraz zamknięcie Cieśniny Ormuz dla międzynarodowego ruchu morskiego, które wywołało kolejne zatory transportowe.

Bilety już drożeją, ale to dopiero początek

Wyższe koszty błyskawicznie przekładają się na ceny dla pasażerów. Najbardziej widać to w Stanach Zjednoczonych i Azji, gdzie w drugiej połowie marca ceny biletów wzrosły od 15 do nawet 124 proc. w zaledwie kilkanaście dni. Szczególnie mocno podrożały loty długodystansowe, w tym połączenia transatlantyckie.

A co z Europą? Na razie odczuwamy skutki w mniejszym stopniu, ale sytuacja może się szybko zmienić. Eksperci prognozują, że podwyżki biletów na sezon letni nie powinny przekroczyć 10-30 proc. – ale tylko pod warunkiem, że obecne, wysokie ceny paliw się utrzymają.

„Natomiast prawdziwy dramat może nastąpić w przyszłym roku, gdy firmy będą miały niewielkie zabezpieczenia” – ocenia Dawid Czopek, ekspert rynku paliwowego, zarządzający Polaris-FIZ.

Hedging – tarcza, która może nie wytrzymać

Dlaczego Europa nie odczuła jeszcze pełnej skali podwyżek? Kluczem jest hedging, czyli finansowe zabezpieczenie cen paliwa. Część przewoźników zakontraktowała paliwo z wyprzedzeniem po niższych cenach, co chwilowo ogranicza skalę podwyżek.

Za najbardziej zabezpieczoną linię lotniczą uchodzi Ryanair, który ma zabezpieczone 80 proc. kosztów paliwa na fiskalny rok 2027 (od kwietnia 2026 do marca 2027). Podobne działania podejmuje polski LOT, który przyznaje, że obecnie skutki podwyżek są ograniczone, ale w dłuższym okresie mogą wpłynąć na ceny dla pasażerów.

Ale jest haczyk. Nawet przy 80% zabezpieczeniu, Ryanair nadal jest narażony na zmianę pozostałych 20% kosztów. Eksperci wyliczają, że jeśli cena paliwa wzrośnie o 60-70%, przekłada się to na wzrost kosztów przewoźnika o 12-15%.

Nie tylko ceny. Czy zabraknie połączeń?

Tu dochodzimy do kolejnego, niepokojącego scenariusza. Wysokie koszty operacyjne mogą zmusić linie lotnicze nie tylko do podnoszenia cen, ale także do redukcji siatki połączeń.

„Jeśli obecne trendy kosztowe będą się utrzymywać, nieuniknione będzie dostosowanie siatki połączeń do tych realiów” – nie pozostawia złudzeń rzecznik LOT-u.

Niektóre głosy w branży są jeszcze bardziej alarmujące. James Noel-Beswick, szef działu surowców w firmie analitycznej Sparta Commodities, w rozmowie z BBC stwierdził, że „od ewentualnych odwołań lotów z powodu braku paliwa dzielą nas tygodnie, a nie miesiące”. Linia EasyJet już teraz zaleca klientom wcześniejsze planowanie podróży.

Gdzie szukać ratunku? Popularne kierunki też drożeją

Na koszty wakacji wpływa też rosnący popyt. W obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej turyści częściej wybierają kierunki w Europie – przede wszystkim Włochy, Hiszpanię i Grecję. Większe zainteresowanie tymi trasami dodatkowo podbija ceny.

Czy jest jakaś dobra wiadomość? Na wielu trasach działa silna konkurencja między tanimi liniami, takimi jak Ryanair i Wizz Air. Tam, gdzie przewoźnicy oferują podobne kierunki, ceny mogą być bardziej stabilne.

Eksperci z biur podróży, jak Marzena Buczkowska-German z Wakacje.pl, radzą jednak, by nie zwlekać z rezerwowaniem wyjazdu. Mechanizmy rynkowe działają z opóźnieniem, ale lepiej zabezpieczyć się wcześniej.

Podsumowując, sezon wakacyjny 2026 stoi pod wielkim znakiem zapytania. Ceny już rosną, a perspektywy poprawy sytuacji na rynku paliw są znikome. Jeśli planujesz lot, czas na decyzję jest teraz.