Wall Street w czerwonych liczbach: Piąty tydzień spadków i rosnący strach
Pixabay.com / viarami
Czy to już pełnoprawna korekta? Główne indeksy na Wall Street zanotowały kolejny dzień gwałtownych spadków, a inwestorzy pozbywają się akcji w tempie, które nie było widziane od lat. Powód? Malejące nadzieje na szybkie zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie i zamknięcie kluczowej dla światowego handlu Cieśniny Ormuz.
Czwartek: Technologie tracą, ropa drożeje
W czwartek główne indeksy odnotowały wyraźne spadki, odwracając wzrosty z poprzedniego dnia. Dow Jones zniżkował o 1,01 proc., S&P 500 o 1,74 proc., a Nasdaq Composite aż o 2,38 proc.. To efekt braku wyraźnych oznak postępu w dążeniach do zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Zwyżkowało jedynie 7 z 30 spółek z indeksu Dow Jones, a liderem spadków była Nvidia (-4,18 proc.). Z 11 głównych sektorów S&P 500, sesję na plusie zakończyły tylko 3. Najmocniej zyskiwał sektor surowców energetycznych, a najwięcej traciły usługi komunikacyjne.
Indeks S&P 500 zmierza w kierunku piątego z rzędu tygodnia spadków, co stanowiłoby najgorszą serię od prawie czterech lat.
Big Techy pod ostrzałem
Dnia do udanych nie mogły zaliczyć spółki z tzw. Wspaniałej Siódemki. Poza Nvidią, mocno w dół poszły Alphabet (-3,44 proc.), Amazon (-1,90 proc.), Meta (-7,92 proc.), Microsoft (-1,37 proc.) i Tesla (-3,59 proc.). Pozytywnie wyróżnił się tylko jeden gigant – Apple (+0,11 proc.).
Spadki akcji Alphabet i Mety to efekt głośnego procesu, w którym amerykański sąd uznał, że firmy te przyczyniły się do uzależnienia 20-letniej dziś kobiety od mediów społecznościowych i muszą wypłacić jej odszkodowanie.
Piątek: Strach rośnie, a indeksy wpadają w korektę
Piatek przyniósł kontynuację wyprzedaży. Dow Jones spadł o 1,73 proc., S&P 500 o 1,67 proc., a Nasdaq Composite o 2,15 proc.. Indeks spółek o średniej kapitalizacji Russell 2000 stracił 1,74 proc.
Ale tu jest prawdziwy wskaźnik nastrojów: indeks VIX, zwany indeksem strachu, wzrósł o 13,41 proc. do 31,12 pkt. To wyraźny sygnał paniki na rynku.
Indeks Dow Jones w piątek wszedł w strefę korekty w ujęciu śródsesyjnym i obecnie znajduje się o 10,5 proc. niżej od swojego 52-tygodniowego maksimum. Indeks S&P 500 spadł o około 9 proc. od swojego rekordu.
Geopolityka napędza chaos
Wszystkie oczy zwrócone są na Bliski Wschód. Prezydent Donald Trump przedłużył termin ataku na irańską infrastrukturę energetyczną do 6 kwietnia. W poście na Truth Social napisał, że „rozmowy trwają i idą bardzo dobrze”.
Jednak inwestorzy są sceptyczni. Irański minister spraw zagranicznych miał powiedzieć mediom państwowym, że Teheran nie zamierza prowadzić rozmów ze Stanami Zjednoczonymi. Co więcej, „The Wall Street Journal” doniósł, że Pentagon rozważa wysłanie kolejnych 10 000 żołnierzy na Bliski Wschód.
Prawdziwym gwoździem do trumny dla nastrojów jest jednak wiadomość, że Cieśnina Ormuz jest zamknięta. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował, że ruch przez ten kluczowy szlak wodny spotka się z ostrą reakcją.
„Im dłużej Cieśnina będzie zamknięta, tym gorzej będzie na rynku ropy naftowej” – powiedział Jay Hatfield z Infrastructure Capital Advisors, cytowany przez PAP Biznes.
Ropa i inflacja: Błędne koło
Wysokie ceny ropy potęgują obawy inflacyjne. W czwartek kontrakty na ropę Brent zdrożały o 4,80 proc., a na WTI o 4,6 proc. W piątek wzrosty były jeszcze większe: kontrakty na WTI zwyżkowały o 5,78 proc., a futures na Brent zyskiwały 4,97 proc.
To stawia banki centralne w trudnej sytuacji. Inwestorzy nie uwzględniają już w swoich szacunkach żadnych obniżek stóp procentowych w USA w tym roku.
Oczekiwana przez badanych inflacja w horyzoncie roku wzrosła do 3,8 proc. z 3,4 proc. miesiąc wcześniej. Indeks sentymentu konsumentów Uniwersytetu Michigan spadł do 55,3 pkt.
Co dalej? Inwestorzy chcą faktów, nie obietnic
Eksperci podkreślają, że rynek potrzebuje namacalnych dowodów postępu. „Same słowa nie wystarczą w tej chwili” – powiedział Matt Britzman, starszy analityk giełdowy w Hargreaves Lansdown.
Nicolas Domont z Optigestion ocenia sytuację jako wyjątkowo nieprzewidywalną: „Wojna może się skończyć w każdej chwili, a sytuacja może wrócić do normy w ciągu kilku miesięcy, ale równie dobrze ropa może kosztować 200 USD za baryłkę za sześć miesięcy”.
Jedno jest pewne: Wall Street przeżywa jeden z najgorszych momentów od lat, a wszystko w rękach geopolityków. Inwestorzy wstrzymują oddech.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.