Warren Buffett to nie inwestor „kup i trzymaj”. Oto, co robi naprawdę
Pixabay.com / orensteiner
Warren Buffett od dekad uchodzi za największego żyjącego inwestora, a jego nazwisko zwykle przywołuje się w kontekście zasady „kup i trzymaj”. Sprowadzanie podejścia szefa Berkshire Hathaway do bezkrytycznego trzymania akcji to jednak mit. Buffett wycenia przedsiębiorstwa, czeka na odpowiednią cenę, trzyma ogromne zasoby gotówki i potrafi sprzedawać. Sam Buffett przyznawał zresztą, że dla wielu inwestorów rozsądnym wyborem bywa fundusz indeksowy.
Value investing w czystej postaci
Buffett pozostaje przede wszystkim inwestorem wartościowym. Jego metoda to oszacowanie rzeczywistej wartości firmy i porównanie jej z ceną rynkową. Do zakupu dochodzi wtedy, gdy wycena jest na tyle niska, by zapewnić szeroki margines bezpieczeństwa. Chodzi o dyskonto na tyle duże, by nawet pomyłka w szacunkach nie zamieniła się w poważną stratę.
Do tego Buffett wybiera spółki wysokiej jakości, z trwałą przewagą konkurencyjną. Nie znaczy to jednak, że inwestuje zawsze i wszędzie. Gdy na rynku brakuje atrakcyjnych okazji, potrafi latami pozostawać bierny i trzymać ogromne zasoby gotówki.
Gotówka to nie brak planu, tylko element strategii
Poziom gotówki w Berkshire Hathaway nie rośnie przypadkowo. Zwykle zwiększa się, gdy rynek staje się drogi, a spada, gdy wyceny są bardziej rozsądne. Buffett do oceny sytuacji wykorzystuje m.in. relację całkowitej wartości rynku akcji do wielkości gospodarki, czyli tzw. wskaźnik Buffetta. Gdy ten miernik znajduje się na rekordowych poziomach, ogranicza zakupy i czeka.
Buffett porównuje gotówkę do tlenu – taniego, neutralnego emocjonalnie i niezbędnego zasobu, który pozwala działać, gdy inni są zmuszeni sprzedawać. W jego strategii utrzymywanie dużej rezerwy płynności nie oznacza braku zdecydowania, lecz przygotowanie na przyszłe okazje.
Buffett też sprzedaje
Popularna opowieść o kupowaniu dowolnego aktywa i trzymaniu go bez końca stoi w sprzeczności z jego dyscypliną. Buffett sprzedaje, zwłaszcza gdy przestaje istnieć powód, dla którego dana inwestycja została kupiona. Jego portfel nie przypomina też funduszu indeksowego. W części Berkshire obejmującej spółki publiczne znajduje się około 40 pozycji, ale zdecydowana większość wartości jest skoncentrowana w zaledwie kilku największych inwestycjach. To odwrotność szerokiego rozproszenia kapitału między setki spółek.
Źródłem przewagi Buffetta nie jest więc liczba posiadanych akcji, lecz trafność oceny, cierpliwość i gotowość do koncentracji kapitału, gdy relacja potencjalnego zysku do ryzyka jest szczególnie korzystna.
Dlaczego nie każdy może go naśladować?
Buffett działa jednak w strukturalnie innych warunkach niż przeciętny inwestor. Berkshire dysponuje trwałym kapitałem, którego klienci nie mogą wycofać w niekorzystnym momencie. Przez dekady korzystał też z taniego „floatu” ubezpieczeniowego jako źródła finansowania. Do tego może kupować całe przedsiębiorstwa i wpływać na ich funkcjonowanie, a jego horyzont inwestycyjny liczony jest w dekadach. Nie musi uwzględniać terminu przejścia na emeryturę ani przyszłych wydatków.
Indywidualny inwestor ma ograniczony horyzont życia i może potrzebować kapitału w konkretnym momencie. Różnica między Buffettem a większością uczestników rynku nie sprowadza się więc wyłącznie do umiejętności – w dużej mierze ma charakter strukturalny.
Spadki to nie wróg, lecz okazja
Buffett od lat powtarza, że spadki na giełdzie to jeden z najważniejszych momentów dla budowania majątku. W liście do akcjonariuszy Berkshire Hathaway z 1997 roku podkreślał, że inwestorzy długoterminowi powinni oczekiwać jak największej liczby okazji do zakupu akcji po niższych cenach.
Tylko ci, którzy w najbliższej przyszłości będą sprzedawcami akcji, powinni cieszyć się na widok rosnących kursów. Potencjalni nabywcy powinni zdecydowanie woleć spadające ceny.
Regularne inwestowanie w trakcie korekty może obniżać średni koszt zakupu, bo kolejne wpłaty trafiają w tańsze aktywa. Paniczna sprzedaż zamienia przejściową, niezrealizowaną stratę w trwałą i odbiera szansę na uczestniczenie w późniejszym odbiciu. Buffett podkreśla jednak, że taka strategia działa tylko wtedy, gdy inwestor trzyma się planu przez cały okres korekty, a nie ucieka po pierwszych 10-proc. spadkach.
Historycznie S&P 500 odrabiał wcześniejsze spadki i ustanawiał nowe rekordy. Akcje kupowane po niższych cenach mogą więc poprawić długoterminową stopę zwrotu w porównaniu z zakupami w okolicach historycznych szczytów. Warunkiem jest płynność finansowa, dywersyfikacja oraz horyzont inwestycyjny dopasowany do zmienności rynku.
Co naprawdę można skopiować od Buffetta?
Naśladowanie konkretnych pozycji Buffetta jest trudne, ale jego dyscyplinę da się zastosować. Najważniejsze zasady to unikanie przepłacania, wymaganie marginesu bezpieczeństwa, utrzymywanie gotówki, gdy atrakcyjnych okazji brakuje, oraz traktowanie cierpliwości jako elementu strategii. Kluczowe jest też przygotowanie planu przed korektą i konsekwentna jego realizacja, a nie przewidywanie kierunku rynku.
Sam Buffett podkreślał, że najważniejszą cechą inwestora nie jest intelekt, lecz temperament. Największa lekcja to samokontrola, myślenie jak właściciel przedsiębiorstwa i umiejętność pozostania bezczynnym, gdy rynek nie oferuje nic wystarczająco atrakcyjnego.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.