Po raz pierwszy od 44 lat węgierska elektrownia jądrowa Paks zostanie całkowicie wyłączona. Powód? Rekordowo niski poziom Dunaju, który służy do chłodzenia reaktorów. Premier Peter Magyar mówi o „okresie krytycznym” i „ogromnym obciążeniu” sieci energetycznej, a rząd wprowadza nadzwyczajne kroki, by uniknąć blackoutu.

Krytyczny niedobór wody

Elektrownia położona około 120 km na południe od Budapesztu wykorzystuje wodę z Dunaju do chłodzenia reaktorów. Wielomiesięczna susza i następujące po sobie fale upałów sprawiły, że poziom rzeki spadł do rekordowo niskiego poziomu. Władze prognozują dalsze obniżanie się stanu wody w nadchodzących dniach. Według prognoz znaczących opadów w najbliższym czasie nie będzie, a temperatury w regionie mogą ponownie przekroczyć 38°C.

Jak doszło do wyłączenia?

Premier Magyar poinformował, że produkcja energii w elektrowni była stopniowo ograniczana. Proces wygaszania bloków trwał przez cały tydzień:

  • W poniedziałek wieczorem moc bloku nr 1 zmniejszono o 254 MW.
  • We wtorek blok nr 3 ograniczono o 237 MW.
  • W środę blok nr 3 został tymczasowo całkowicie wyłączony.
  • W czwartek moc bloku nr 2 ograniczono o 50%.
  • Obecnie jedynie blok nr 2 pracuje, dysponując mocą 233 MW – cała siłownia pracuje na poziomie nieco ponad 10% standardowych możliwości.

Łączna moc czterech bloków wynosi około 2000 MW, a elektrownia wytwarza blisko połowę energii elektrycznej na Węgrzech. W piątek moc całego obiektu wynosiła jeszcze 965 MW, a w nocy spadła do zaledwie 240 MW. W niedzielę zakład ma zostać całkowicie zatrzymany – po raz pierwszy od 44 lat.

Konsekwencje dla energetyki i gospodarki

Premier Magyar ostrzegł, że sieć energetyczna i usługi publiczne zostaną w najbliższych dniach poddane ogromnemu obciążeniu. W nagraniu na Facebooku wezwał przedsiębiorstwa, samorządy i gospodarstwa domowe do znacznego ograniczenia zużycia energii w godzinach wieczornego szczytu. Na początek rząd liczy na dobrowolne oszczędności – duże przedsiębiorstwa zostały wezwane do dobrowolnego zmniejszenia poboru energii.

W sobotę wieczorem weszło w życie rządowe rozporządzenie, które umożliwia odłączenie dużych odbiorców przemysłowych od sieci, jeśli nie spełnią wymogów dotyczących redukcji zużycia. Operator systemu przesyłowego MAVIR może otrzymać uprawnienia do nakazywania redukcji oraz czasowego odłączania największych odbiorców. Jeśli dobrowolne ograniczenia okażą się niewystarczające, MAVIR będzie mógł narzucić obowiązkowe redukcje.

Skutki suszy odczuwa nie tylko energetyka. Niskie stany wody zakłócają żeglugę, turystykę, rolnictwo i działalność przemysłową. Władze węgierskie objęły już restrykcjami wodnymi ponad 100 miast i miejscowości. Sytuację monitorują także sąsiednie kraje, w tym Słowacja.

Gospodarstwa domowe bezpieczne?

Premier zapewnił, że gospodarstwa domowe będą objęte ewentualnymi ograniczeniami w ostatniej kolejności.

„Ciężar ten w pierwszej kolejności poniosą państwo, duże przedsiębiorstwa, zakłady przemysłowe oraz instytucje, które mogą przesunąć w czasie zużycie energii. Operator systemu zdecyduje się na odcięcie prądu w węgierskich domach dopiero wtedy, gdy wyczerpane zostaną wszelkie inne możliwości” – powiedział Magyar.

Co dalej?

Rząd nie wyklucza, że elektrownia Paks pozostanie wyłączona przez kilka tygodni. Premier Magyar zapowiedział w piątek, że po wyłączeniu zakład może być zamknięty właśnie przez kilka tygodni. Wszystko zależy od poziomu Dunaju i ewentualnych opadów. Na razie prognozy są pesymistyczne – fala upałów w regionie nie ustępuje, a woda w rzece nadal opada. To pierwsze całkowite zatrzymanie Paks od 44 lat i zarazem najpoważniejszy test dla węgierskiego systemu energetycznego od dekad.