Węgry na krawędzi: pusta kasa, zagrożone miliardy z UE i biznes w szponach polityki
Pixabay.com / Leonhard_Niederwimmer
Czy najważniejsze wybory na Węgrzech od dziesięcioleci mogą zakończyć się paraliżem państwa? W przededniu głosowania 12 kwietnia kraj stoi przed gigantycznymi wyzwaniami finansowymi i instytucjonalnymi, które mogą zablokować każdą zmianę władzy.
Pusta kasa i weto na reformy
Stan finansów publicznych jest dramatyczny. Rząd Viktora Orbána do lutego wydał połowę założonego na cały rok deficytu, a pieniądze te poszły głównie na tzw. „wyborczą kiełbasę”. To jednak nie jedyny problem. Istnieje tzw. Rada Budżetowa, która może blokować wszelkie reformy. Składa się ona z trzech przedstawicieli Fideszu, mianowanych na kadencje od sześciu do dwunastu lat. Ten organ ma prawo zawetować budżet, dając zwolennikom Orbána kontrolę nad finansami kraju.
A tuż za rogiem czai się kolejne gigantyczne wyzwanie. Zagrożone jest 18 mld euro z funduszy unijnych. Aby po nie sięgnąć, Węgry muszą wdrożyć reformy antykorupcyjne do sierpnia. Jednak, jak zauważa Politico, sędziowie lojalni wobec Orbána mogą te reformy zablokować.
Biznesowa huśtawka Fideszu
Wynik wyborów będzie miał bezpośrednie przełożenie na węgierski biznes, który rządzący od 16 lat Fidesz związał ze sobą licznymi nićmi. Klasycznym przykładem jest prywatna firma 4iG – ulubiona spółka Viktora Orbána. Jej szybki rozwój był w dużej mierze przypisywany politycznemu poparciu.
Osiem lat temu firma była warta około 20 mln dolarów. Dziś jej wartość sięga 2,3 mld dolarów, a działalność obejmuje sektor telekomunikacyjny, obronny i kosmiczny, ze współpracą z takimi gigantami jak Lockheed Martin czy Rheinmetall AG. Ale ma też zadłużenie na poziomie 3,9 mld dolarów.
I ten „sukces z wykorzystaniem zasobów państwowych” właśnie się chwieje. Jak napisała agencja Bloomberg, inwestorzy skutecznie uwzględniają czynnik polityczny w cenie akcji. Gdy tylko pojawiło się ryzyko utraty władzy przez Orbána, akcje 4iG zaczęły gwałtownie tracić na wartości – od szczytowej wyceny z 2025 roku potaniały już o połowę. Spadek przyspieszył w obliczu sondaży wskazujących na porażkę premiera.
Analitycy wprost nazywają 4iG klasycznym przykładem systemu, w którym firmy rozwijają się nie tyle dzięki konkurencji, co dzięki dostępowi do państwowych funduszy.
System Orbána: zmiana prawie niemożliwa
W ciągu 16 lat władzy Viktor Orbán stworzył system „fundamentalnych praw”, które podporządkowały Fideszowi sądownictwo, media, system wyborczy, a nawet politykę rodzinną. Lider opozycji Péter Magyar będzie mógł zmienić te normy tylko wtedy, gdy uzyska większość kwalifikowaną 2/3 głosów w parlamencie.
Orbán obsadził swoimi ludźmi wszystkie kluczowe stanowiska. Sądem Najwyższym kieruje protegowany Fideszu, a 15 sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest gotowych uchylić każde nowe prawo. Holding medialny KESMA, mający setki tytułów, będzie nadal nadawał narrację Fideszu, ponieważ zmiana jego struktury bez większości dwóch trzecich głosów jest niemożliwa.
A co, jeśli nowy rząd nie uchwali budżetu? Według Politico, prezydent Tamás Sulyok ma prawo rozwiązać parlament. Ostatnie poprawki do konstytucji praktycznie uniemożliwiły wszczęcie procedury impeachmentu prezydenta. A ten może w nieskończoność wetować ustawy.
„To z pewnością będzie ciężka walka i jestem pewna, że Orbán jeśli przegra, nie ułatwi życia swojemu następcy” – zauważyła Katalin Cseh, posłanka opozycji.
Oskarżenia i napięcie przed dniem zero
W tak gorącej atmosferze premier Orbán nie przebiera w słowach. W opublikowanym nagraniu zarzucił opozycji, że „spiskuje z zagranicznymi służbami wywiadowczymi” i nie cofnie się przed niczym, aby przejąć władzę. Potępił też rzekome groźby wobec swoich zwolenników i organizowanie demonstracji przed liczeniem głosów.
Z kolei minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto stwierdził, że kluczową stawką wyborów jest to, czy Węgry utrzymają się poza wojną w Ukrainie. Twierdzi, że po wygranej opozycyjnej Tiszy „wszystkie decyzje będą podejmowane w interesie Kijowa i Brukseli”.
Tymczasem sondaże pokazują niepewną walkę. W ostatnich tygodniach większość niezależnych badań wykazywała poparcie dla Pétera Magyara na poziomie 49-58%, przy poparciu dla Fideszu wahającym się między 35 a 38%. Badania wskazywały na rosnące poparcie dla opozycji przy spadku popularności rządzących. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wykazują jednak kilkupunktową przewagę Fideszu.
Czy Węgry czeka polityczne trzęsienie ziemi, czy może niekończący się paraliż instytucjonalny? Odpowiedź poznamy już niebawem. Ale jedno jest pewne – łatwiej jest zniszczyć instytucje niż je odbudować.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.