Węgry na rozdrożu. W niedzielę kraj wybiera przyszłość w wyjątkowych wyborach
Pixabay.com / planet_fox
Czy dzisiejszy dzień zmieni bieg historii Węgier? Głosowanie, które rozpoczęło się o godz. 6, a zakończy o godz. 19, zostało przez głównych rywali określone jako decydujące o przyszłości kraju. Burmistrz Budapesztu, Gergely Karacsony, posunął się nawet dalej, porównując ich wagę do decyzji o przystąpieniu Węgier do UE.
Na pierwszy rzut oka stolica żyje normalnym rytmem, ale w bocznych uliczkach, w szkołach i budynkach publicznych, rozgrywa się kluczowe głosowanie. Lokale wyborcze przyjmują tłumy, a w niektórych miejscach formują się kilkudziesięciometrowe kolejki. Miasto wciąż wypełniają plakaty – zarówno kandydatów, jak i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który stał się centralną postacią w kampanii obozu premiera Viktora Orbana.
Jedni za zmianą, drudzy za kontynuacją
Atmosfera jest gorąca, a motywacje wyborców – skrajnie różne. Grupa 30-latków, wychodząc z lokalu, przyznała zgodnie: „Chcemy zmiany, dlatego bardziej niż głosować ‘za’ Tiszą, zagłosowaliśmy ‘przeciw’ Orbanowi”. Rozmówcy podkreślili, że ich zdaniem tym właśnie kieruje się dziś większość Węgrów.
„TISZA i Peter Magyar nie zrobili niczego, co zniechęciłoby nas do oddania na nich głosu. Nie jest też tak, że jesteśmy ich wielkimi zwolennikami. Po prostu nie chcemy już żyć w kraju rządzonym przez Orbana” – podkreślili.
Zapowiedzieli też, że jeśli wygra opozycja, dołączą do tysięcy osób świętujących przed parlamentem.
Po drugiej stronie barykady stoi np. 40-letni Csongor, który twierdzi, że „zwycięskiego składu się nie zmienia” i zapowiada głos na Fidesz. „Węgry przez ostatnich kilkanaście lat bardzo się zmieniły; zmieniły na lepsze. Dlaczego miałbym głosować przeciwko komuś, kto za to odpowiada” – tłumaczył. Przyznał również, że najbardziej przemawia do niego program skrajnie prawicowej Mi Hazank.
Wyjątkowe zasady i szybkie wyniki
Węgierskie wybory rządzą się swoimi prawami. Przede wszystkim nie obowiązuje cisza wyborcza – kampania trwa aż do zamknięcia lokali o 19:00. W samym dniu głosowania zabroniona jest jednak agitacja w odległości mniejszej niż 150 metrów od lokalu. Kolejna osobliwość? W kraju nie przeprowadza się badań exit poll.
Liczenie głosów rozpocznie się natychmiast po zamknięciu lokali. Dzięki temu wstępne wyniki – wraz z odsetkiem przeliczonych głosów – powinny pojawić się około godziny 20:00. Oczekuje się, że w noc wyborczą podliczonych zostanie ponad 90 proc. głosów oddanych w kraju.
Ale uwaga! To nie koniec procesu. Głosy oddane za granicą muszą wpłynąć do kraju najpóźniej w czwartym dniu po wyborach i zostać podliczone do 18 kwietnia. Jeśli walka będzie bardzo wyrównana, ostateczny wynik może zostać przedstawiony dopiero w sobotę.
Jak wygląda parlament i kto na kogo czeka?
Węgrzy wybierają dziś 199 deputowanych do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules). 106 z nich pochodzi z jednomandatowych okręgów wyborczych, a pozostałych 93 – z krajowych list partyjnych. Zwycięzcą w okręgu zostaje kandydat z największą liczbą głosów, nawet bez absolutnej większości.
Główni rywale będą nerwowo oczekiwać wyników w Budapeszcie. Viktor Orban i Fidesz zorganizują wieczór wyborczy w kompleksie Balna nad Dunajem. Z kolei Peter Magyar i członkowie Tiszy spotkają się na Placu Batthyanyego, tuż naprzeciwko siedziby węgierskiego parlamentu.
Co mówiły sondaże?
W ostatnich tygodniach obraz był niejednoznaczny. Większość niezależnych sondaży wskazywała poparcie dla Tiszy na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu wahającym się między 35 a 38 proc. Badania te pokazywały też rosnące poparcie dla opozycji przy spadku popularności ugrupowania rządzącego.
Jednak sondaże ośrodków powiązanych z rządem przedstawiały zupełnie inną narrację, wykazując przewagę Fideszu wynoszącą kilka punktów procentowych.
Dziś wszystkie te liczby przestają mieć znaczenie. Liczy się tylko to, co Węgrzy wpiszą na kartach do głosowania. Kraj stoi na rozdrożu, a jego obywatele właśnie podejmują jedną z najważniejszych decyzji w swojej nowożytnej historii. Wyniki poznamy już dziś wieczorem.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.