Azja wygrywa wyścig, a polskie fabryki tracą grunt pod nogami

Czy polski przemysł AGD i motoryzacyjny jest skazany na porażkę w starciu z globalną konkurencją? Okazuje się, że problemy w sektorze produkcyjnym przybierają na sile, a ich ofiarami padają tysiące miejsc pracy. Jeden z rodzimych potentatów właśnie ogłasza drastyczne cięcia.

Jak podaje „Nowa Trybuna Opolska”, zatrudnienie w zakładzie Diehl Controls w Namysłowie ma się zmniejszyć nawet o 20 proc. To oznacza, że bez pracy pozostanie blisko 200 osób. Firma, która w zeszłym roku świętowała ćwierćwiecze działalności, stoi w obliczu poważnego kryzysu.

„Na razie zwolnień grupowych nie ma, ale firma zaproponowała pracownikom program dobrowolnych odejść. Negocjowaliśmy go i uważam, że warunki są bardzo korzystne” — mówi Grzegorz Adamczyk z „Solidarności”, cytowany przez „NTO”.

Cięcia w Namysłowie to tylko wierzchołek góry lodowej

Ale to nie jedyne złe wieści dla polskiego rynku pracy. Nowy raport pokazuje, że problem ma znacznie szerszą skalę. Według danych EuroMotoBarometr firmy Exact x Forestall, aż 37 proc. firm sektora automotive w Polsce przewiduje spadek zatrudnienia w najbliższych 12 miesiącach. To więcej niż w poprzednim badaniu!

To sytuacja, która dotyka sektor odpowiedzialny za blisko 7 proc. polskiego PKB i dający pracę blisko 200 tys. osób. W efekcie Polska, obok Słowacji, należy dziś do najbardziej pesymistycznych rynków w Europie pod względem prognoz zatrudnienia.

Program dobrowolnych odejść i miesiące niepewności

W Namysłowie, aby uniknąć gwałtownych zwolnień grupowych, zarząd w porozumieniu ze związkami zawodowymi uruchomił alternatywne rozwiązanie. Program dobrowolnych odejść ma funkcjonować do końca roku i objąć docelowo do 25 proc. z blisko 900-osobowej załogi.

Redukcja etatów odbywa się stopniowo, w miesięcznych transzach. Do tej pory z zakładu odeszło około 60 pracowników — głównie osób nabywających prawa emerytalne. Ostateczna skala redukcji ma się wyklarować we wrześniu, ale nad fabryką wciąż wisi widmo głębszych cięć, jeśli sytuacja rynkowa się nie poprawi.

Tani import z Chin i upadek kluczowego partnera

Co jest przyczyną tak dramatycznej sytuacji? Przedstawiciele strony społecznej nie mają wątpliwości. Według nich europejski przemysł AGD jest systematycznie niszczony przez nierówną walkę z producentami z Azji.

„Produkcja tam jest tańsza nie tylko z powodu tańszej siły roboczej, ale przede wszystkim z powodu braku opłat środowiskowych. My, jako Europa, przegrywamy ten wyścig” — twierdzi Grzegorz Adamczyk.

Zalew tańszych towarów z Chin doprowadził do prawdziwego trzęsienia ziemi u kluczowych partnerów handlowych namysłowskiej spółki. Zamknięte zostały dwie duże fabryki koncernu Bosch, do których Diehl Controls dostarczał aż jedną piątą swojej całkowitej produkcji. Utrata tak potężnego rynku zbytu postawiła polski zakład pod ścianą.

Pesymistyczne perspektywy w całej Europie

Choć polskie wskaźniki są alarmujące, to nie jesteśmy sami w tych problemach. Raport parkiet.com pokazuje, że inne kraje regionu również zmagają się z wyzwaniami. Na Słowacji spadku zatrudnienia spodziewa się aż 48 proc. respondentów.

Dla porównania, w Hiszpanii spadek przewiduje 24 proc. przedsiębiorstw, na Węgrzech 21 proc., a w Niemczech 17 proc. Najbardziej optymistycznie wygląda sytuacja w Portugalii, gdzie redukcji zatrudnienia spodziewa się jedynie 6 proc. firm.

Spadek zamówień z fabryk samochodów systematycznie pogarsza kondycję nastawionej na eksport polskiej branży motoryzacyjnej. A skala problemu w Namysłowie pokazuje, że kryzys dotyka także dostawców dla przemysłu AGD. Ostatnie miesiące pokażą, czy to tylko chwilowe załamanie, czy początek głębszych zmian w krajobrazie polskiego przemysłu.