Czy eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie właśnie uderzyła w siły pokojowe ONZ? W środę włoski konwój misji UNIFIL w południowym Libanie został trafiony izraelskimi strzałami ostrzegawczymi. I Rzym nie zamierza tego puścić płazem.

Dyplomatyczny protest w akcji

Wicepremier i szef włoskiego MSZ, Antonio Tajani, osobiście poinformował parlament o zdarzeniu. Izraelskie strzały uszkodziły jeden z pojazdów konwoju zmierzającego do Bejrutu. Na szczęście nikt nie został ranny. Ale to nie koniec sprawy.

Włoskich żołnierzy się nie tyka – napisał później Tajani na platformie X.

I słowa zamieniły się w czyny. Włoskie MSZ wezwało ambasadora Izraela, by na jego ręce złożyć oficjalny protest. To jasny sygnał: Rzym traktuje incydent bardzo poważnie.

Meloni: To naruszenie rezolucji ONZ

Premier Giorgia Meloni nie pozostawiła wątpliwości. W ostrym oświadczeniu potępiła atak i zażądała od Izraela wyjaśnień. Podkreśliła, że włoscy żołnierze działają w Libanie na mocy mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Jest całkowicie niedopuszczalne, aby personel operujący pod flagą ONZ był narażony na ryzyko w wyniku nieodpowiedzialnych działań, takich jak te obecne, które stanowią rażące naruszenie rezolucji ONZ nr 1701 – przekazała premier.

Ale jej reakcja to nie tylko obrona własnych żołnierzy. Meloni wyraziła też sprzeciw wobec „nieuzasadnionych i nieakceptowalnych ataków, których Liban doświadcza ze strony Izraela”.

Tło: Najcięższe ataki i spór o rozejm

Incydent nie wydarzył się w próżni. Doszło do niego w trakcie przeprowadzania przez Izrael najcięższych ataków na Liban od początku konfliktu z Hezbollahem. Libańskie władze podały, że tylko w środę w ostrzałach zginęły co najmniej 254 osoby, a 1165 zostało rannych.

I tu pojawia się kluczowy kontekst: dwutygodniowy rozejm między USA a Iranem. Władze USA i Izraela utrzymują, że porozumienie nie obejmuje Libanu. Premier Izraela Binjamin Netanjahu wyraźnie to oświadczył. Z kolei irańskie władze przekonują, że wstrzymanie nalotów na Liban było częścią umowy.

Unia Europejska zabiera głos

Głos w sprawie zabrała też szefowa unijnej dyplomacji, Kaja Kallas. Przyznała, że proirański Hezbollah wciągnął Liban w wojnę, ale dodała coś ważnego.

Prawo Izraela do samoobrony nie usprawiedliwia wyrządzania tak ogromnych zniszczeń – oceniła.

Kallas wyraziła opinię, że działania Izraela narażają zawieszenie broni między USA a Iranem na poważne ryzyko. Jej zdaniem, rozejm z Iranem powinien objąć również Liban. Podkreśliła też, że Hezbollah musi się rozbroić, a UE wspiera wysiłki Libanu w tym kierunku.

Co dalej z misją UNIFIL?

Tymczasem misja UNIFIL (Tymczasowe Siły ONZ w Libanie) nadal stacjonuje na południu kraju. Jej celem jest monitorowanie sytuacji, przywrócenie pokoju i pomoc libańskiemu rządowi. W siłach służy około 7,5 tys. żołnierzy.

Incydent z włoskim konwojem postawił pod znakiem zapytania ich bezpieczeństwo. A premier Meloni ma nadzieję, że obecne zawieszenie broni to szansa, by zakończyć wojnę w Libanie. Czy tak się stanie? Czas pokaże. Na razie dyplomatyczne napięcia między Rzymem a Jerozolimą są faktem.