Wyścig o „zabójcę Shahedów”: Ukraina i Zachód stawiają na drony z AI
Pixabay.com / JACLOU-DL
Rosja zmieniła zasady gry w powietrznej wojnie nad Ukrainą. Najnowszy wariant dronów Geran, znanych też jako Shahed, potrafi lecieć z prędkością do 600 km/h, a dotychczasowe ukraińskie drony przechwytujące są za wolne, by skutecznie je zwalczać. Skuteczność obrony spadła z ponad 90 proc. do ok. 60 proc. 26 września Wołodymyr Zełenski podał, że Kijów zestrzelił zaledwie 55 proc. dronów odrzutowych. Jak ujawnił „Handelsblatt”, prezydent uznał poszukiwanie „zabójcy Shahedów” za jeden z priorytetów.
Geran-5 jak tani pocisk manewrujący
Nowa generacja rosyjskich bezzałogowców to już nie powolne cele z silnikiem tłokowym. Geran-3 przekracza 320 km/h, Geran-4 może osiągnąć 500 km/h, a najnowszy Geran-5 – do 600 km/h. Ma smukły kadłub, rozpostarte skrzydła i miniaturowy silnik turboodrzutowy, przez co przypomina tani pocisk manewrujący. Drony lecą na pułapie ok. 6 km, po czym pikują na cel w stylu przypominającym pocisk balistyczny. Obrońcy mają znacznie mniej czasu na reakcję.
Rosja zwiększa też skalę ataków. W lipcu użyła pięć razy więcej dronów odrzutowych niż w czerwcu, a w sierpniu – według ukraińskich sił powietrznych – wystrzeliła 2800 takich maszyn wobec 350 w czerwcu. Zełenski podawał, że Moskwa planuje wydać 12 mld dol. na produkcję tych dronów i innych środków uderzeniowych w 2027 r. W ataku z udziałem niemal 100 dronów odrzutowych zginęło dziewięć osób, a dziesiątki zostały ranne.
Ukraiński przemysł przestawia się na pościg
Tradycyjne drony przechwytujące rozpędzają się do ok. 300 km/h, więc nie nadążają za nowymi celami. Myśliwce i rakiety przeciwlotnicze potrafią rozwiązać problem, ale ich użycie kosztuje wielokrotnie więcej. Ukraińskie firmy szukają więc szybszych i częściowo sterowanych przez AI konstrukcji.
General Cherry pracuje nad ulepszonym quadcopterem oraz wersją z napędem rakietowym i celuje w ok. 400 km/h – zakładając, że Shahedy często lecą z prędkością 400, a nie maksymalnych 600 km/h. Cena ma nie przekroczyć 3 tys. dol.; jak mówi Walerij Bublik z General Cherry, nikt nie kupi droższego „zabójcy”. Firma produkuje ok. 100 tys. dronów miesięcznie, planuje w tym roku testy wojskowe wersji próbnej, a pełną certyfikację przewiduje na 2027 r.
Wild Hornets, producent drona Sting, chce pokazać własne rozwiązanie jeszcze w tym roku, choć anonimowi założyciele spółki przyznają, że klasyczne quadcoptery mogą nie osiągnąć wymaganych prędkości. Część nowych modeli ma już potwierdzone zestrzelenia: chodzi m.in. o Sting S od Wild Hornets i P1-SUN JetKiller od SkyFall.
W ocenie Maksyma Zaporożca z UkrSpecSystems szybsze drony przechwytujące muszą mieć inną konstrukcję i kształt. Nowe maszyny mają korzystać ze sztucznej inteligencji, bo przy dużych prędkościach ręczne sterowanie nie wystarcza. Szef portalu Militarnyi Wadym Kusznikow spodziewa się gotowego rozwiązania bojowego do listopada; według niego co najmniej trzy firmy są w końcowej fazie prac.
Zachód też przyspiesza
Zachodnie firmy zbrojeniowe obserwują ukraińskie doświadczenia i przyspieszają własne programy. Bawarski Quantum Systems wraz z ukraińską WIY opracował drona przechwytującego zdolnego do zwalczania także odrzutowych wariantów Geranów. Niemiecki rząd finansuje seryjną produkcję tego systemu na terytorium Ukrainy. Współzałożyciel Quantum Systems Florian Seibel mówi wprost: „Musimy zakładać, że Ukraina w najbliższym czasie będzie musiała przechwycić dziesiątki, a nawet setki tysięcy takich dronów”.
NATO i sojusznicy też reagują. Litewska Granta Autonomy rozważa odrzutowego następcę obecnego systemu, czeska LPP Holding pracuje nad większą prędkością, a niemiecka Tytan Technologies projektuje nowy przechwytujący system odrzutowy. Amerykański Perseus Defense po testach z armią USA projektuje większy model do zwalczania dronów odrzutowych; testy prototypu mają ruszyć do końca roku. Brytyjski minister Luke Pollard określił szybsze systemy przechwytujące jako priorytet zakupowy na najbliższe lata. W ramach inicjatywy Project Rapstone brytyjska armia rozważa modele odrzutowe; decyzja zakupowa ma zapaść do końca roku.
Nie wszystko zdąży przed zimą
Nie wszystkie alternatywy są gotowe od zaraz. Estońska Frankenburg Technologies rozwija miniaturową rakietę Mark-I, która leci z prędkością 1000 km/h, ale ma zasięg tylko 2 km i kosztuje ok. 30 tys. euro. Firma liczy na certyfikację NATO w 2027 r. Równolegle ukraińska Fire Point z 13 europejskimi partnerami pracuje nad alternatywą dla Patriotów; pierwszy prototyp ma powstać do połowy 2027 r.
Zanim te systemy trafią na front, Ukraina pozostaje uzależniona od kolejnych dostaw Patriotów od zachodnich państw i od tego, czy prace nad nowymi „zabójcami Shahedów” zakończą się przed zimą.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.