Zagadkowe rabaty w Lidlu i Biedronce. UOKiK mówi: „To nie jest w porządku”
Pixabay.com / ElasticComputeFarm
Czy kiedykolwiek miałeś wrażenie, że przy kasie w dyskoncie musisz zostać detektywem-matematykiem, żeby zrozumieć, za co właściwie płacisz? Okazuje się, że nie jesteś sam. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów właśnie postawił sprawę jasno: Lidl i Biedronka niejasno informowały klientów o przyznanych zniżkach.
Wielki bałagan przy kasie
UOKiK sprawdził, jak obie sieci przekazują informacje o rabatach na ekranach kas i paragonach. Wynik? Według urzędu panował tam prawdziwy chaos, który skutecznie dezorientował kupujących. Jeden z klientów w skardze do UOKiK ujął to dosadnie:
„To nie powinno być tak skomplikowane. To nie jest w porządku. Jeżeli jest promocja, to chcę na rachunku widzieć cenę promocyjną, a nie bawić się przy kasie w detektywa-matematyka pasjonatę”.
I tu pojawia się sedno problemu.
Rabat jak rebus do rozwiązania
Według analizy UOKiK, klienci mogli mieć problem ze zrozumieniem, jaka promocja została naliczona, zanim zapłacili za zakupy. Każda sieć miała swój własny, pokrętny system.
W Biedronce informacja o zniżkach podawana była na ekranie kas zbiorczo, a nie przy każdym promocyjnym produkcie z osobna. Z kolei Lidl wskazywał kilka okazji cenowych pod tym samym hasłem, a komunikaty o obniżkach były po prostu niejednoznaczne.
Takie działania, jak podkreśla urząd, skutecznie utrudniały odróżnienie źródła konkretnego rabatu i jego wysokości. A to nie koniec komplikacji.
Kumulacja promocji i brak podsumowania
Prawdziwy problem pojawiał się, gdy na jednym produkcie nakładało się kilka rodzajów promocji – na przykład okazyjna cena z gazetki i dodatkowy upust za zakupy na określoną kwotę. Sposób prezentacji zniżek na ekranie i paragonie nie pozwalał konsumentom ustalić, czy wszystko zostało policzone prawidłowo.
W efekcie nie mogli zweryfikować rodzaju zniżki, jej wysokości ani porównać cen z tymi na półkach, w gazetkach czy w aplikacjach. Do tego na paragonach często brakowało łącznej wartości przyznanych rabatów w podsumowaniu zakupów. Klient wychodził ze sklepu bez jasnej informacji, ile tak naprawdę zaoszczędził.
Stanowczy głos prezesa UOKiK
Prezes Urzędu, Tomasz Chróstny, nie pozostawia wątpliwości co do standardów, jakie muszą spełniać promocje.
„Promocje muszą być jasne i zrozumiałe, bez piętrzących się warunków i wyłączeń. Kluczowe są czytelne i jednoznaczne informacje o cenach” – podkreślił.
Dodał również, że konsumenci zasługują na możliwość łatwego zweryfikowania rodzaju, liczby i wysokości zniżek jeszcze przed zapłatą. To szczególnie ważne, gdy sklepy prowadzą jednocześnie wiele różnych akcji promocyjnych.
Dyskonty obiecują zmiany
Dobra wiadomość jest taka, że kontrola UOKiK przyniosła konkretne efekty. Obie sieci przedłożyły prezesowi urzędu nowe rozwiązania, które mają zapewnić czytelność naliczanych promocji.
W Jeronimo Martins Polska, czyli właścicielu Biedronki, wdrożono już nowy sposób wizualizacji cen skanowanych zakupów. Również Lidl wprowadził zmiany w sposobie prezentowania przyznanych rabatów na ekranach kas.
UOKiK nie spuszcza z oka
Ale to nie koniec historii. Urząd zapowiada, że w dalszym ciągu będzie monitorował sposoby informowania o przyznanych promocjach cenowych. Chodzi nie tylko o ekrany kas i paragony, ale też o wywieszki sklepowe, reklamy i aplikacje mobilne.
I tu ważna rola dla każdego z nas. UOKiK podkreśla, że bardzo duże znaczenie mają sygnały od konsumentów. Zawiadomienia z opisem zdarzenia, opatrzone zdjęciami lub filmem, pomagają w skutecznej walce z nieprawidłowymi praktykami.
Więc następnym razem, gdy przy kasie poczujesz się jak uczestnik skomplikowanego quizu matematycznego, zamiast się irytować – zrób zdjęcie i poinformuj urząd. Twoja skarga może pomóc uporządkować ten bałagan dla wszystkich.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.