Głośno zrobiło się wokół Orlenu, a zaczęło się od cen benzyny. W poniedziałek Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała pięciu obecnych i byłych menedżerów spółki, w tym członka zarządu z lat 2018–2024. Zatrzymania przeprowadzono na polecenie łódzkiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. We wtorek prokuratura oficjalnie poinformowała o zarzutach w śledztwie, które trwa ponad dwa lata i dotyczy bezpodstawnego zaniżania cen paliw w okresie od sierpnia do listopada 2023 r.

Chodzi o to, co działo się na stacjach tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r. Benzyna kosztowała wtedy poniżej 6 zł za litr. Były prezes Daniel Obajtek skomentował sprawę w mediach społecznościowych: „Zatrzymali menedżerów z Orlenu za to, że Polacy płacili poniżej 6 zł za benzynę”.

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek skomentował: „To było działanie na szkodę majątku narodowego, by ratować władzę partii”.

Na wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie Żurek przekazał, że „doszło do bezprawnego zaniżenia cen hurtowych paliwa”. Według ustaleń śledczych już od sierpnia 2023 r. w spółce celowo i bezprawnie manipulowano ceną paliwa, aby uzyskać efekt w postaci niższej ceny na dystrybutorach. Jak argumentował minister, żadne przesłanki ekonomiczno-gospodarcze – ani sytuacja na rynku światowym, ani europejskim – nie wskazywały na możliwość takiej obniżki. Sprawę określił jako łamanie prawa w celach ewidentnie politycznych.

Według relacji Żurka przez działania kilku osób w spółce doszło do sytuacji, w której na ponad 600 stacjach Orlenu zabrakło paliwa; w firmie wydano wtedy zalecenie, by informować o awarii dystrybutorów. Biegli pracujący dla śledztwa oszacowali szkodę spółki na 4,1 mld zł.

Zarzuty i kary

Zatrzymani usłyszeli zarzuty dotyczące przestępstwa z art. 296 Kodeksu karnego, czyli wyrządzenia szkody w obrocie gospodarczym. Podstawowa kara za ten czyn to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Minister zaznaczył jednak, że w tej sprawie chodzi o szkodę w wielkich rozmiarach, a wtedy górna granica kary wynosi nawet 25 lat pozbawienia wolności.

Śledztwo ma długą historię. Wszczęła je 17 stycznia 2024 r. Prokuratura Okręgowa w Płocku, gdzie mieszczą się siedziba i główny zakład produkcyjny koncernu. Pierwotne postępowanie obejmowało okres od 1 sierpnia do 31 października 2023 r. W maju 2024 r. przejęła je Prokuratura Krajowa w Łodzi; powodem były duża waga sprawy i obszerny zgromadzony materiał dowodowy. Celem postępowania było ustalenie, czy osoby zarządzające Orlenem, nadużywając uprawnień lub nie dopełniając obowiązków, doprowadziły do niezasadnego zaniżenia cen paliw płynnych względem rynkowych i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.

W marcu 2024 r. ABW przeszukała też biura koncernu w Płocku, Warszawie i Gdańsku. Było to związane zarówno z cenami paliw, jak i z odrębnym postępowaniem dotyczącym fuzji z Lotosem. Zabezpieczono wówczas 73 GB dokumentów elektronicznych i 2 TB korespondencji z poczty elektronicznej.

Ile zarabiali prezesi?

Zatrzymania sprawiły, że ponownie głośno o zarobkach byłego prezesa. Daniel Obajtek pracę w Orlenie zakończył 5 lutego 2024 r. Ze sprawozdania finansowego spółki za 2023 r. wynika, że zarobił w ciągu 12 miesięcy 1 mln 672 tys. zł, czyli średnio około 140 tys. zł na miesiąc. To wzrost o 20 proc. w porównaniu z 2022 r., gdy otrzymał 1 mln 398 tys. zł.

Za okres od 1 stycznia do 5 lutego 2024 r. Obajtek zainkasował jeszcze 651 tys. zł. Jego następca Ireneusz Fąfara, obecny prezes Orlenu, otrzymał 1 mln 7 tys. zł za okres od 11 kwietnia do 31 grudnia 2024 r., czyli za ponad osiem miesięcy. W 2025 r. Fąfara otrzymał 1 mln 498 tys. zł wynagrodzenia podstawowego.

Na tym sprawa się jednak nie kończy. We wtorek po południu z zatrzymanymi wciąż trwały czynności procesowe, a minister zapowiadał dalsze decyzje. „Sprawa ma charakter rozwojowy” – podsumował Waldemar Żurek.