Polacy masowo łykają złoty haczyk? W czasach niepewności i rekordowych cen, złoto inwestycyjne przeżywa prawdziwy boom. Ale jak się okazuje, jego blask przyciąga nie tylko inwestorów.

Fala oszustw na falach popytu

Z danych Mennicy Skarbowej, największego dystrybutora złota inwestycyjnego w Polsce, wynika, że już 18 proc. Polaków zdecydowało się na zakup tego kruszcu. To wyraźny wzrost w porównaniu do 14 proc. w 2023 roku. Niestety, ten rosnący trend ma swoją ciemną stronę.

— Obserwujemy wyraźny wzrost prób podszywania się pod renomowane marki — powiedział Adam Stroniawski, członek Zarządu Mennicy Skarbowej. — To realne zagrożenie dla inwestorów.

Oszuści publikują fałszywe ogłoszenia na portalach społecznościowych i platformach ogłoszeniowych, oferując złoto po cenach znacznie niższych od rynkowych. Spółka alarmuje, że problem nasila się, gdy złoto zyskuje na znaczeniu jako „bezpieczna przystań” w obliczu inflacji i napięć geopolitycznych.

Dlaczego Polacy kupują złoto? Powód może zaskoczyć

Polski szał na złoto ma specyficzny charakter. Podczas gdy w rozwiniętych krajach dominują fundusze ETF (Exchange Traded Funds), Polacy wciąż stawiają na fizyczne sztabki i monety. Po nalocie dronowym na Polskę w ubiegłym roku popyt na sztabki znacząco wzrósł. Atmosfera strachu zdecydowanie napędza zakupy.

Innymi słowy, Polacy inwestują w złoto nie tylko w celach inwestycyjnych, ale też na wypadek… wojny. W takich momentach papier traci wartość, a zyskuje ją coś konkretnego, jak złoto czy srebro.

Dane są imponujące: w 2025 roku Mennica Skarbowa sprzedała 3,2 tony złota i prawie 8 ton srebra. Rekordowe były też zakupy przez osoby indywidualne.

Nowoczesna alternatywa: Złoto, którego nie dotkniesz

Na świecie inwestuje się zupełnie inaczej. W USA, Wielkiej Brytanii czy Szwajcarii dominują fundusze ETF/ETC (Exchange Traded Commodity). To dostępne na giełdzie instrumenty, które są znacznie wygodniejsze i tańsze.

Kupujemy udział w stosie złota z minimalną opłatą za zarządzanie (ok. 0,5 proc.), a prowizje na giełdzie są o niebo niższe od kantorowych – rzędu 0,1-0,2 proc. Jedyny haczyk? Tego złota nie możemy dotknąć, więc w scenariuszu „wojennym” jego użyteczność spada do zera.

Pierwszy ETC na złoto debiutował na GPW w 2023 roku. Jego obroty rosną dynamicznie: w marcu 2026 roku transakcji przybyło o 408 proc., a wartość obrotów wzrosła o 518 proc. w ujęciu rocznym. Mimo to, to wciąż zaledwie 0,05 proc. obrotu na akcjach i ułamek globalnego rynku.

Jak się chronić? Rady od ekspertów

Wracając do problemu oszustw, Mennica Skarbowa podkreśla kluczową rolę edukacji. Co radzą eksperci?

  • Dokładnie sprawdzaj sprzedawców, autentyczność stron internetowych oraz dane kontaktowe.
  • Zachowaj szczególną ostrożność wobec ofert, które wydają się zbyt atrakcyjne, by były prawdziwe.
  • W razie wątpliwości skontaktuj się bezpośrednio z oficjalnym przedstawicielem firmy.

— Apelujemy o rozwagę i skrupulatne sprawdzanie partnerów handlowych — dodaje Adam Stroniawski. — Jedna nieprzemyślana decyzja może skutkować utratą znacznych środków.

Co dalej z cenami? Analitycy nie są zgodni

Wysokie ceny zaczynają jednak studzić zapał niektórych inwestorów. — Wysoka cena powoduje, że część inwestorów wstrzymuje zakupy — przyznaje Adam Stroniawski. Podobne odczucia mają nabywcy biżuterii w Indiach.

Prognozy na koniec 2026 roku są rozbieżne. Mediana prognoz zebranych przez Reutersa wskazuje na 4916 dolarów za uncję. Najbardziej optymistyczni są analitycy JP Morgan, którzy w swoim „byczym scenariuszu” widzą nawet 6300 dolarów. Z kolei pesymiści z Truist/Baird przewidują zejście poniżej 4500 dolarów.

Jedno jest pewne: złoto w Polsce ma się dobrze, ale inwestując, trzeba zachować zdrowy rozsądek i czujność. Zarówno wobec rynkowych wahań, jak i nieuczciwych praktyk.