Rok 2026 jest dla inwestorów jak jazda po bandzie – gwałtowne spadki przeplatają się z historycznymi szczytami, a klasy aktywów, które przez lata były uważane za pewniaki, nagle zaczynają zachowywać się w nieprzewidywalny sposób. Król metali szlachetnych, złoto, traci swój blask, a Bitcoin i wybrane sektory akcji walczą o miano najlepszej inwestycji.

Złoto: historyczny wzrost i groźba powtórki z lat 80.

Złoto jest jak dotąd najlepiej prosperującą inwestycją 2026 roku pod względem ROI od początku stycznia – mówi portal Comparic.pl. Po imponującym wzroście o ponad 25% do poziomu 5 418 USD za uncję, kurs gwałtownie cofnął się o blisko 14%. W momencie analizy żółty metal notował wzrost o 8,1% od początku roku przy cenie 4674 USD.

Kluczowym momentem – i to zapalnikiem niepokoju – była reakcja złota na atak USA i Izraela na Iran. Zamiast rosnąć w obliczu geopolitycznego napięcia, kurs się załamał i pozostaje ponad 12% poniżej szczytu z 2 marca.

I tu pojawia się drugi, jeszcze bardziej niepokojący głos, opisywany przez Comparic.pl. Analityk Sunil Gurjar wskazuje, że obecna sytuacja zaczyna przypominać schemat z końca lat 70. Wówczas konflikt w Iranie doprowadził do skoku cen ropy i uruchomił spiralę inflacyjną. Złoto początkowo zyskało na wartości, ale finał cyklu był bolesny – rynek wszedł w fazę wieloletniej bessy.

„Obecna słabość złota w obliczu poważnych zagrożeń gospodarczych może być sygnałem ostrzegawczym dla rynku” – ostrzega Sunil Gurjar, analityk rynku metali szlachetnych.

Bitcoin: czy odrobi lekcję z 2024 roku?

Zupełnie inną historię pisze Bitcoin. Choć jeszcze na początku roku gwałtowne spadki w styczniu i lutym sugerowały, że cykl hossy (który kulminował nowym rekordem wszechczasów powyżej 125 000 USD pod koniec 2025 roku) dobiegł końca, to sytuacja się odwraca. Po spędzeniu większości pierwszego kwartału na konsolidacji, BTC zaczął wyraźnie rosnąć w kwietniu.

Co ciekawe, schemat cenowy ostatnich sześciu miesięcy przypomina zachowanie Bitcoina z drugiego i trzeciego kwartału 2024 roku – okresu, w którym kryptowaluta przez długi czas wydawała się niezdolna do wyrwania się z trendu spadkowego, a ostatecznie ruszyła na rekordowe poziomy. Część analityków instytucjonalnych prognozuje nawet, że BTC może osiągnąć 150 000 USD do końca 2026 roku.

Ale jest jeden problem – brak wyraźnego katalizatora. W 2024 roku takim impulsem były wybory prezydenckie w USA. Dziś podobnego bodźca na horyzoncie nie widać.

Giełda nie zachwyca, ale sektory palą się do gry

Indeks S&P 500 wzrósł od początku roku o zaledwie 4,07% – skromnie na tle złota. Jednak w jego cieniu kryją się sektory, które zachowują się jak zupełnie oddzielne rynki. Sektor energetyczny w ramach indeksu zyskał od 2 stycznia aż 23,36%, dorównując stopie zwrotu złota. Za tym wynikiem stoją działania militarne na Bliskim Wschodzie oraz konsekwentna polityka „drill, baby, drill” prezydenta Donalda Trumpa.

Osobnym tematem są producenci półprzewodników i pamięci. Firmy z tej branży radzą sobie znacznie lepiej niż reszta rynku, napędzane doniesieniami o dalszych inwestycjach w rozbudowę infrastruktury sztucznej inteligencji.

Podsumowując – rok 2026 nie nagradza lojalności wobec jednej klasy aktywów. Nagradza czujność i gotowość do rewizji przekonań. A tych, jak widać, weryfikacja może być bolesna.