Złoto spada 20% od szczytu. Czy to koniec hossy, czy tylko przystanek przed wielkim skokiem?
Pixabay.com / PublicDomainPictures
Czy to już koniec złotej hossy? Na początku kwietnia król metali szlachetnych wciąż „liże rany” po styczniowym tąpnięciu. Cena złota znajduje się około 20% poniżej historycznego szczytu na poziomie 5595 USD, co podsyciło dyskusje o możliwym odwrocie trendu. Ale większość instytucji finansowych zachowuje spokój – zamiast ogłaszać kapitulację, analitycy sugerują, że mamy do czynienia jedynie z „oczyszczającym” przystankiem przed kolejnym rajdem w górę.
Dlaczego złoto przestało rosnąć?
Spadek ceny złota o ponad 1100 dolarów w ciągu zaledwie dwóch miesięcy nie był przypadkowy. Był wynikiem splotu czterech niekorzystnych czynników. Inwestorzy realizowali zyski po dynamicznym wzroście na przełomie 2025 i 2026 roku, zmniejszyły się oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych w USA i Europie, dolar amerykański odbił w górę, a ceny ropy naftowej poszybowały w górę.
Ale jest też dobra wiadomość! Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ, zwrócił uwagę, że ostatnie dni wskazują na odbudowę pozytywnego sentymentu. Od dołka z 23 marca cena złota wzrosła już o ponad 15%, a srebra – o ponad 20%.
80 procent wszystkich dolarów amerykańskich zostało wydrukowanych od czasu pandemii COVID-19. To strukturalny impuls dla złota, fundamentalna korekta wyceny – skomentował dla Yahoo Finance Ben McMillan, dyrektor ds. inwestycji w IDX Advisors.
Pułapka płynności – ukryty mechanizm rynku
Spadki cen złota w czasie eskalacji napięć geopolitycznych mogą wydawać się paradoksalne. Eksperci wskazują jednak na ukryty mechanizm rynku. W pierwszej fazie kryzysu inwestorzy skupiają się przede wszystkim na zdobyciu gotówki, co prowadzi do sprzedaży nawet najbardziej bezpiecznych aktywów, takich jak złoto.
Jednym z głównych powodów ostatnich spadków jest tzw. pułapka płynności, związana z działaniem dużych funduszy inwestycyjnych korzystających z wysokiej dźwigni finansowej. Gdy inne aktywa, takie jak akcje czy obligacje, zaczynają gwałtownie tracić na wartości, instytucje finansowe sprzedają najbardziej płynne instrumenty, aby szybko zdobyć środki na pokrycie zobowiązań.
Historia pokazuje, że podobne scenariusze miały miejsce już podczas kryzysu finansowego w 2008 oraz w czasie krachu COVID-19. W obu przypadkach po początkowych spadkach złoto rozpoczęło długotrwałe wzrosty, osiągając nowe rekordy.
Jakie prognozy ceny złota dominują wśród banków?
Instytucje prezentują obecnie trzy główne scenariusze na resztę 2026 roku:
- Wariant ostrożny: Stabilizacja w przedziale 4450–4488 USD.
- Scenariusz bazowy: Powrót do okrągłego poziomu 5000 USD.
- Wariant optymistyczny: Atak na poziomy 6000–6300 USD w przypadku powrotu niepokojów geopolitycznych.
Większość banków inwestycyjnych prognozuje wzrost ceny złota do przedziału 5000–6300 dolarów w 2026 roku. Mediana prognoz renomowanych instytucji wynosi 4746 USD, co i tak byłoby najwyższym rocznym konsensusem od ponad dekady.
A co z ekstremalnymi prognozami, takimi jak 35 000 dolarów za uncję? Warto podejść do nich z dużym dystansem. Takie liczby nie są wynikiem standardowych modeli rynkowych, lecz scenariuszy zakładających całkowity reset systemu finansowego lub hiperinflację. Bez globalnego kataklizmu gospodarczego realizacja takiej wizji pozostaje w sferze finansowej fikcji.
Długoterminowy potencjał jest ogromny
Według prognoz części analityków, w najbliższych latach cena złota może powrócić do poziomów powyżej 5500 dolarów za uncję, a w dalszej perspektywie nawet zbliżyć się do poziomu 10 000 dolarów, szczególnie jeśli utrzyma się wysoka inflacja i niestabilność gospodarcza.
Znany ekonomista Peter Schiff przewiduje, że obecne spadki złota są jedynie chwilowe, a złoto w najbliższym czasie zacznie rosnąć równolegle z cenami energii. W ostatnich tygodniach notowania ropy znacząco wzrosły, co wskazuje na silne napięcia w sektorze surowcowym.
Kluczowe czynniki wpływające na przyszłość złota to polityka banków centralnych, siła dolara oraz inflacja. W środowisku restrykcyjnej polityki monetarnej inwestorzy częściej wybierają aktywa przynoszące odsetki, co może tymczasowo ograniczać atrakcyjność metali szlachetnych.
Podsumowując, obecne spadki wyglądają bardziej na zdrową korektę w długoterminowym trendzie wzrostowym niż na definitywny koniec hossy. Rynek złota wciąż ma przed sobą potencjał, a kluczowe będzie obserwowanie ruchów banków centralnych i dynamiki dolara.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.