Środowe notowania złota lekko odbiły, ale to nie zmienia mocno ujemnego bilansu całego września. Kruszec pozostaje pod presją oczekiwań na dalsze podwyżki stóp w USA, a dziś najważniejszym testem będzie publikacja inflacji PCE. To ona może zdecydować o dalszym kierunku notowań.

Cena złota po przecenie

W środę cena złota wzrosła o 0,2 proc., do 4 188,17 USD za uncję, kontynuując odbicie z poprzedniej sesji. W przeliczeniu na złotego uncja kosztuje 16 109,60 zł. Od początku września metal traci jednak ponad 5 proc., więc poprawa ma charakter ograniczony.

Konrad Ryczko z DM BOŚ zwraca uwagę, że kurs wciąż pozostaje poniżej przełamanego wsparcia przy 4 256,59 USD. Jeśli notowaniom nie uda się wrócić ponad tę strefę, uwaga przesunie się w kierunku 3 975,09 USD, czyli okolic minimów z czerwca i lipca. Na wykresie dziennym złoto znajduje się w wyraźnym trendzie spadkowym po sierpniowym szczycie w okolicy 4 664,51 USD. Po tym, jak w poprzedniej sesji kurs przełamał wsparcie przy 4 256,59 USD, strefa ta stała się najbliższym oporem.

Skąd wzięła się przecena?

Poniedziałkowa sesja przyniosła mocną przecenę. Złoto potaniało wtedy o blisko 4 proc., a w dołku zeszło do 4 110,55 USD za uncję. Impulsem był skok cen ropy, który wzmocnił oczekiwania na kolejne podwyżki stóp przez Fed. Wyższe stopy procentowe zwykle obniżają atrakcyjność złota, ponieważ metal nie wypłaca odsetek.

Jamie Dutta, analityk rynku w platformie Nemo.money, ocenia, że złoto „jest w dużej mierze zdane na oczekiwania dotyczące podwyżek stóp przez Fed oraz na wypowiedzi decydentów”. Jak dodaje, opublikowane w zeszłym tygodniu mocne dane i jastrzębie komentarze przedstawicieli Fed wywołały z opóźnieniem poniedziałkową wyprzedaż, a bardziej gołębi ton Johna Williamsa pomógł cenom odbić.

John Williams studzi oczekiwania

Prezes Rezerwy Federalnej Nowego Jorku John Williams ma stałe prawo głosu w komitecie ustalającym stopy, więc jego wtorkowe słowa miały znaczenie. Williams uznał, że do sprowadzenia inflacji do celu 2 proc. prawdopodobnie wystarczy jeszcze jedna podwyżka stóp w tym roku. Zaznaczył również, że bank centralny ma czas na analizę danych przed kolejnym ruchem.

Przed tym wystąpieniem rynek wyceniał duże szanse na podwyżkę na posiedzeniu 27–28 października. Po wypowiedzi Williamsa prawdopodobieństwo takiego scenariusza spadło mniej więcej do połowy. Narzędzie CME FedWatch wskazuje obecnie 45 proc. szans na ruch w październiku i 89 proc. na zacieśnienie w grudniu. To sugeruje, że zdecydowana większość inwestorów zakłada jeszcze jedną podwyżkę przed końcem roku, a otwarta pozostaje głównie kwestia terminu.

Dziś PCE

Najbliższym, kluczowym punktem dla złota jest dzisiejszy odczyt indeksu PCE, publikowany o 12.30 GMT, czyli 14.30 czasu polskiego. To wskaźnik inflacji, któremu członkowie Fed przyglądają się szczególnie uważnie. Wyższy od oczekiwań wynik mógłby wzmocnić zakłady na październikową podwyżkę i ponownie obciążyć notowania kruszcu. Słabsze dane mogłyby natomiast dać złotu argument do kontynuacji odbicia.

Gold Flow: opcje, poziom 4176 i amerykański PKB

W najnowszej analizie Gold Flow zwrócono uwagę, że na rynku złota zrealizował się wcześniej zakładany poziom 4 253 USD, a kurs wrócił poniżej 4 211 USD. Rynek stracił przy tym istotne wsparcie ze strony mechaniki opcyjnej. Ekspozycja animatorów praktycznie zniknęła, a nowe pozycje pojawiają się coraz bliżej bieżącej ceny. Pytaniem otwartym jest, czy poziom 4 176 USD stanie się kluczową granicą dla kolejnego impulsu.

W tle pojawiły się również zrewidowane dane makro z USA. Finalny odczyt PKB za II kwartał 2026 r. wzrósł do 2,2 proc. w ujęciu annualizowanym, wobec wcześniejszych 1,5 proc. Inflacja wciąż jednak dostarcza Fedowi argumentów.

Uwaga rynku pozostaje więc zwrócona na publikację PCE o 14.30 czasu polskiego. To ona może przesądzić, czy złoto znajdzie argumenty do dalszego odbicia, czy też ruszy w stronę 3 975,09 USD.