Złoty pod presją, a oszczędności rosną. TFI sypią funduszami w dolarach i euro
Pixabay.com / geralt
Polacy trzymają w walutowych rachunkach oszczędnościowych rekordowe kwoty, a krajowe towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) odpowiadają lawiną nowych produktów. W ostatnich miesiącach oferta funduszy obligacji zagranicznych denominowanych w dolarach amerykańskich i euro wyraźnie się poszerzyła. To odpowiedź na zmianę nawyków oszczędnościowych Polaków, którzy po wysokiej inflacji z przeszłości na stałe włączyli twarde waluty do swoich portfeli.
Rekordowe oszczędności na rachunkach walutowych
Pamięć o szoku inflacyjnym, który spotęgował wybuch wojny w Ukrainie, jest wciąż żywa. Dlatego wiele gospodarstw domowych zdecydowało się utrzymywać kilkanaście procent swoich oszczędności w euro lub dolarze. Szacunki wskazują, że przed pandemią na rachunkach walutowych znajdowało się od 100 do 120 mld zł. Obecnie kwota ta może sięgać nawet 200 mld zł. Wraz ze wzrostem ogólnego poziomu oszczędności do rekordowych wysokości, rosną również środki trzymane w walutach obcych.
Nowe fundusze od Erste, ING i Goldman Sachs TFI
Na ten trend odpowiedziały już krajowe TFI. Erste TFI postawiło na fundusz obligacji w euro. Jak tłumaczyła zarządzająca Marta Stępień, największą zaletą rozwiązania jest to, że „poduszka bezpieczeństwa” w euro może zarabiać. Fundusz ten inwestuje wyłącznie w krótkoterminowe obligacje o ratingu inwestycyjnym, co oznacza niewielką wrażliwość na zmiany rynkowych stóp procentowych.
ING TFI z kolei wprowadziło dwa fundusze obligacji krótkoterminowych wycenianych w walutach obcych – euro i dolarze. Radosław Sosna, członek zarządu Goldman Sachs TFI, wyjaśniał, że w wyniku wybuchu wojny Polacy trzymają część oszczędności w twardych walutach. Fundusz bardzo niskiego ryzyka, wyceniany w walucie obcej, może być dla tych osób ciekawym rozwiązaniem.
Dlaczego to może być dobry moment?
Eksperci zwracają uwagę, że obecna sytuacja makroekonomiczna sprzyja tego typu inwestycjom. Radosław Wołyniec, zastępca dyrektora departamentu zarządzania aktywami i doradztwa inwestycyjnego w Ceres DI, uważa, że fundusze obligacji zagranicznych denominowane w walutach obcych są aktualnie warte rozważenia. Rośnie prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w USA, co prowadzi do wzrostu rentowności. To sprzyja funduszom opartym na krótkoterminowych papierach rządowych, które cechują się niskim poziomem duration.
Ponadto, pomimo deeskalacji sytuacji geopolitycznej, obserwujemy aprecjację dolara i napływy do aktywów amerykańskich. – W najbliższych miesiącach spodziewamy się dalszego umocnienia dolara – przewiduje Wołyniec. Jak dodaje, decydując się teraz na zakup funduszu w obcej walucie inwestującego w krótkoterminowe papiery amerykańskie, można liczyć na korzyść zarówno z atrakcyjnej rentowności, jak i wzrostu kursu dolara. Należy jednak pamiętać, że dalszy wzrost dochodowości nie będzie sprzyjał obligacjom długoterminowym, których wycena spada wraz ze wzrostem rentowności.
Mechanizm działania funduszy walutowych
Grzegorz Pułkotycki, dyrektor inwestycyjny Starfund, wyjaśnia, że dla funduszy obligacji zagranicznych wzrost rentowności obligacji w portfelu oznacza spadek ich cen – tym głębszy, im wyższy parametr duration. Fundusze inwestujące w instrumenty w USD lub EUR i wyceniające jednostkę w tej samej walucie nie odczują bezpośrednio wpływu zmian wartości walut – jedyną zmienną pozostaje wycena portfela obligacji w walutach bazowych. Inaczej jest w przypadku funduszy, które inwestują np. w obligacje dolarowe, nie zabezpieczają ryzyka walutowego, a jednostka funduszu wyrażona jest w PLN. Wówczas znaczne osłabienie złotego wobec dolara może z nawiązką zrekompensować straty na portfelu obligacji i przynieść zysk posiadaczowi jednostek.
Presja na złotego i gołębie sygnały z RPP
Moment na wprowadzanie takich produktów wydaje się trafny, ponieważ polska waluta zachowuje się niepokojąco. Z jednej strony Rada Polityki Pieniężnej wysyła gołębie sygnały, z drugiej główne banki centralne są jastrzębie. Zdaniem analityków cytowanych w Parkiecie, inwestorzy dostosowują się do nowych realiów, w których do podwyżek stóp procentowych w USA jest bliżej niż w Polsce. Historycznie rzecz biorąc, w czerwcu złoty zachowywał się neutralnie, w lipcu częściej się umacniał, ale dopiero sierpień i wrzesień przynosiły jego wyraźną słabość.
Aktywa z bezpiecznej przystani pod presją
Warto dodać, że tradycyjne bezpieczne przystanie, takie jak złoto i amerykańskie obligacje rządowe, nie dawały w ostatnich miesiącach inwestorom ochrony. Cena złota, po styczniowym rekordzie 5595,47 USD za uncję, w czerwcu spadła nawet poniżej 4000 USD. Rentowności amerykańskich obligacji rosły w czasie wojny USA z Iranem, a jen japoński był najsłabszy od 40 lat wobec dolara. Analitycy wskazują, że obligacje nie doczekały się napływu kapitału ze względu na oczekiwania inflacyjne i wielkość długu publicznego.
Podsumowanie
Rosnąca popularność rachunków walutowych i presja na złotego sprawiają, że oferta funduszy obligacji w dolarach i euro będzie się prawdopodobnie dalej rozszerzać. Fundusze te, oparte głównie o krótkoterminowe papiery dłużne, mają być dla Polaków sposobem na aktywne przechowywanie oszczędności w twardych walutach. Jak podkreślają zarządzający, kluczowe znaczenie ma tu nie tylko ekspozycja walutowa, ale i niski poziom ryzyka stopy procentowej.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.