Czwartek, 23 lipca, przynosi mieszane sygnały na polskim rynku walutowym. Z jednej strony dolar amerykański spada poniżej 3,79 zł, z drugiej euro wraca w rejon 4,33 zł, a złoty odrabia straty po ostatnich turbulencjach. W tle – eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, nowy premier Wielkiej Brytanii i nerwowe wyczekiwanie inwestorów na dalszy rozwój wydarzeń.

Co mówią oficjalne kursy NBP?

Narodowy Bank Polski opublikował w południe średnie kursy dla głównych par walutowych. Według tabeli A na 23 lipca 2026 roku, aktualnej na godzinę 12:00:

  • USD/PLN – 3,7946 zł
  • EUR/PLN – 4,3298 zł
  • CHF/PLN – 4,6572 zł
  • GBP/PLN – 5,0744 zł

Różnice w porannych notowaniach rynkowych (USD poniżej 3,79; EUR w okolicach 4,33) i kursie NBP wynikają z pory aktualizacji – NBP podaje jeden średni kurs, podczas gdy rynek Forex żyje własnym rytmem.

Dolar pod presją: Bliski Wschód w centrum uwagi

Kurs dolara amerykańskiego traci dziś na wartości, schodząc poniżej psychologicznej granicy 3,80 zł. Inwestorzy wyceniają przedłużający się kryzys energetyczny związany z działaniami wojennymi w regionie Zatoki Perskiej. USA od 12 dni bombardują cele w Iranie, a ataki rozszerzono na infrastrukturę transportową i logistyczną – mosty, linie kolejowe i obiekty krytyczne.

Ze strony USA padła groźba, że każdy irański atak na tankowiec w Cieśninie Ormuz będzie skutkował zniszczeniem irackiej infrastruktury, w tym mostów i elektrowni. Irańskie władze odpowiedziały, że w przypadku uderzeń na ich obiekty dokonają odwetu na obiektach energetycznych i mostach w regionie, które są powiązane z amerykańskimi interesami. Gwardia Rewolucyjna ogłosiła Cieśninę Ormuz „całkowicie zamkniętą” i ostrzegła, że żaden tankowiec nie przepłynie bez jej zgody. Houthi z kolei twierdzą, że zaatakowali saudyjskie tankowce Layla i Encelia na Morzu Czerwonym, rozszerzając blokadę. Obawy przed dalszą eskalacją wywindowały ceny ropy na kilkumiesięczne szczyty, osłabiając przy tym dolara.

Euro stabilne, ale w zawieszeniu

Notowania EUR/PLN odbiły powyżej 4,32 zł i obecnie poruszają się w przedziale od 4,32 do 4,35 zł. Rynek czeka na impuls do silniejszego ruchu. Jeśli wyprzedaż będzie kontynuowana w kolejnych dniach, euro może spaść do 4,30 zł. Na razie wspólna waluta broni poziomu w okolicach 4,32–4,33 zł.

Frank i funt: bezpieczna przystań czy polityczne przetasowanie?

Frank szwajcarski tradycyjnie uchodzi za bezpieczną przystań, ale dziś traci na wartości. Para CHF/PLN spada w okolice 4,65 zł. W rejonie 4,72 zł doszło do wyraźnej realizacji zysków, która może kierować notowania w stronę 50-dniowej średniej kroczącej przy 4,64 zł. Powodzenie tego ruchu zależy od nastrojów rynkowych i dalszej eskalacji konfliktu.

Funt brytyjski przerywa kilkudniowe wzrosty i dziś wyraźnie tanieje, zbliżając się do 5,06–5,07 zł. Rezygnacja premiera Keira Starmera wywołała początkowy wzrost notowań, ale to paliwo szybko się wyczerpało. W poniedziałek funkcję szefa rządu objął Andy Burnham, wobec którego rynki mają duże oczekiwania związane z zapowiedzią 10-letniego planu dla Wielkiej Brytanii. Na razie jednak funt traci wraz ze wzrostem globalnej niepewności.

Perspektywy techniczne

Z technicznego punktu widzenia kurs USD/PLN porusza się w szerokim kanale wzrostowym. Jeśli w najbliższych dniach uda się odzyskać poziom 3,80 zł, celem kupujących mogą być okolice 3,90 zł, gdzie przebiega górne ograniczenie formacji. Z kolei EUR/PLN pozostaje w zawieszeniu między wsparciem 4,32 zł a oporem 4,35 zł.

Czwartkowe notowania pokazują, że złoty odrabia część strat, ale presja geopolityczna i energetyczna wciąż ciąży na wycenie. Inwestorzy pozostają w trybie wyczekiwania na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz pierwsze ruchy nowego premiera Wielkiej Brytanii, Andy’ego Burnhama.