Zondacrypto w ogniu krytyki. Prezes zaprzecza, politycy szukają winnych
Pixabay.com / fernandozhiminaicela
Czy największa polska giełda kryptowalut ma realne problemy z wypłacalnością? Doniesienia o opóźnieniach w wypłatach dla klientów wywołały prawdziwą burzę, a w sprawie zabrali głos zarówno prezes platformy, jak i czołowi politycy. Oto co wiemy.
Alarmujące doniesienia i spadek rezerw BTC
Jako pierwsza o problemach Zondacrypto poinformowała „Gazeta Wyborcza”. Z jej doniesień wynikało, że firma przestała wypłacać pieniądze klientom. Jeden z użytkowników relacjonował: „Przez trzy dni nie mogli mi wypłacić drobnej sumy. Support zasłaniał się jakimiś transferami między portfelami”.
Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. Serwis Money, powołując się na analizę firmy Recoveris, podaje zatrważające dane. Średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 r. do zaledwie 0,18 BTC w marcu 2026 r. To oznacza spadek o 99,7 proc. Co istotne, to wypłaty Bitcoina miały w ostatnich dniach sprawiać największe kłopoty.
Dodatkowe ustalenia są jeszcze bardziej niepokojące. W ostatnich czterech miesiącach z giełdy wytransferowano aktywa o łącznej wartości przekraczającej 21 mln dol. (ok. 77,5 mln zł). Na domiar złego, estońska administracja państwowa informuje, że zaległości podatkowe firmy w tym kraju wynoszą ponad 105 tys. euro (ok. 448,5 tys. zł).
Stanowcza odpowiedź prezesa Krala
Na te doniesienia musiał zareagować prezes giełdy, Przemysław Kral. W oficjalnym oświadczeniu stanowczo zaprzecza on przedstawionym tezom.
„Teza o »wyparowaniu 99 proc. rezerw« opiera się na fundamentalnym błędzie analitycznym — zbadaniu wyłącznie tzw. gorących portfeli (hot wallets). Przypominam, że gorące portfele służą wyłącznie do obsługi bieżących, operacyjnych wypłat. Środki klientów, zgodnie z najwyższymi rynkowymi standardami, przechowujemy na portfelach zimnych (cold wallets), całkowicie odciętych od sieci” — czytamy w oświadczeniu.
Prezes przekonuje, że utrzymywanie minimalnych sald na „gorących” portfelach to świadoma strategia zarządzania płynnością, a nie oznaka słabości. Odnosi się też do transferów milionowych kwot, twierdząc, że to „absolutnie standardowe operacje rynkowe”.
A co z długiem w Estonii? Kral tłumaczy to „siedmiodniowym opóźnieniem w zaksięgowaniu jednej z płatności” w skomplikowanej architekturze księgowej. Jak twierdzi, zobowiązanie zostało uregulowane natychmiast po jego zidentyfikowaniu. Jego zdaniem, „Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem”.
Polityczna piłka w grze
Sprawa natychmiast stała się politycznym piłeczkiem. Głos zabrał minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński. Na portalu X napisał: „Nie zdziwię się, gdy pewna kryptowalutowa giełda padnie, tysiące inwestorów obudzi się bez oszczędności życia, a Karol Nawrocki i PiS staną w forpoczcie ich obrońców. Założycie się?”.
Z kolei poseł Sławomir Mentzen stanowczo odrzuca jakąkolwiek odpowiedzialność swoją i prezydenta Karola Nawrockiego. W długim wpisie wskazuje palcem na instytucje państwowe.
„Prawda jest zupełnie odwrotna. Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi KNF oraz rząd Donalda Tuska, a przyjęcie ich ustawy nie zmieniłoby w sprawie zondy nic” — twierdzi Mentzen.
Kluczowy jego argument? Nawet przyjęta ustawa implementująca unijne rozporządzenie MiCA miałaby okres przejściowy do czerwca 2026 roku, więc i tak nic by teraz nie zmieniła. Poza tym, jak przypomina, Zondacrypto jest zarejestrowana w Estonii, a „wrogie działania KNF” miały ją tam wyrzucić. W efekcie polski regulator nie ma nad nią realnej władzy.
Mentzen proponuje własne rozwiązanie: przyjęcie projektu ustawy o krypto autorstwa prof. Piecha, złożonego przez Konfederację. Ostrzega też, że obecna sytuacja skazuje Polaków na zagraniczne giełdy i nadzory.
Co dalej z Zondacrypto?
Narracje są więc skrajnie różne. Z jednej strony mamy zatrważające dane o spadku rezerw i problemach klientów, a z drugiej stanowcze zapewnienia prezesa o pełnej wypłacalności. Cała sprawa obnażyła też głęboki polityczny spór o to, kto jest winien brakowi skutecznych regulacji na polskim rynku kryptowalut.
Inwestorzy z niepokojem czekają na dalszy rozwój sytuacji. Czy Zondacrypto okaże się „stabilnym i bezpiecznym podmiotem”, jak zapewnia jej szef? Czy może potwierdzą się najczarniejsze scenariusze? Czas pokaże. Na razie warto zachować czujność.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.