Wyobraź sobie dwóch kolegów z tej samej firmy, o podobnych zarobkach przez całą karierę. Jeden kończy pracę w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego, drugi zostaje na etacie kolejne pięć lat. Dziś pierwszy dostaje 2477 zł miesięcznie, a drugi 5147 zł. To nie efekt dodatków czy specjalnych programów – to zwykła arytmetyka systemu emerytalnego.

Jak działa system?

Polskie emerytury opierają się wyłącznie na zdefiniowanej składce. Liczy się suma pieniędzy zgromadzona na koncie w ZUS przez całe życie zawodowe, a nie staż pracy ani ostatnia pensja. ZUS dzieli ten kapitał przez statystycznie przewidywaną liczbę miesięcy wypłaty świadczenia. Miesięczna kwota to nic innego jak rozłożenie własnych oszczędności na raty.

Decydując się na dłuższą pracę, uruchamiamy trzy mechanizmy naraz. Każdy dodatkowy miesiąc oznacza nowe składki powiększające kapitał. Dochodzi do tego coroczna waloryzacja – w 2025 roku wyniosła 14,4%. Przy kapitale 300 tys. zł daje to około 43 tys. zł dopisane w ciągu roku, a przy 500 tys. zł – ponad 70 tys. zł. Im wyższy kapitał, tym więcej dodaje waloryzacja, bez dodatkowego wysiłku. Trzeci mechanizm, choć najmniej znany, ma najsilniejsze działanie: emeryturę oblicza się, dzieląc kapitał przez liczbę miesięcy przewidywanego pobierania świadczenia. Opóźniając przejście na emeryturę, skraca się ten dzielnik, przez co każda miesięczna rata staje się wyższa.

Konkretne przykłady z ZUS

Analizy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazują te mechanizmy w akcji. Mężczyzna, który przepracował zaledwie jeden rok dłużej, otrzymał 4623 zł zamiast 3882 zł. Różnica wyniosła 741 zł miesięcznie, czyli 19,1% więcej. W skali roku daje to blisko 8900 zł.

Jeszcze wyraźniej widać efekt przy pięciu latach. W tym przypadku świadczenie wzrosło z 2477 zł do 5147 zł, czyli ponad dwukrotnie. Miesięczna różnica to 2670 zł – tyle, ile wielu Polaków dostaje jako całą emeryturę. ZUS wylicza, że w obu przypadkach pieniądze utracone w czasie dodatkowych lat pracy zwracają się w ciągu kilku lat. Później wyższa kwota pozostaje do końca życia, a każda kolejna waloryzacja liczona jest od większej podstawy.

Coraz więcej osób czeka

Dane potwierdzają, że Polacy zaczynają to dostrzegać. W pierwszej połowie 2025 roku liczba nowo przyznanych emerytur spadła o 17,9%. Coraz rzadziej składa się wniosek od razu po osiągnięciu wieku emerytalnego. Średni wiek przejścia na emeryturę podniósł się do 62,7 lat i systematycznie rośnie. Przybywa także pracujących emerytów – osób pobierających świadczenie i dorabiających na umowach o pracę lub zleceniach.

Głos z ZUS

Liwiusz Laska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreśla, że priorytetem ZUS jest obecnie informowanie Polaków o tym, jakie skutki niesie wybór momentu przejścia na emeryturę.

Możemy jasno wskazywać, jak wydłużenie aktywności zawodowej wpływa na wysokość przyszłej emerytury. Każdy dodatkowy rok pracy oznacza wyższe świadczenie, a szczególnie duże znaczenie ma to w przypadku kobiet

– mówi Laska.

Według niego społeczeństwo nie jest dziś gotowe na debatę na temat podniesienia wieku emerytalnego. Zauważa jednak, że kobiety coraz częściej dobrowolnie decydują się na dłuższą aktywność zawodową – średni wiek faktycznego przechodzenia na emeryturę wynosi u nich około 61,5 roku, podczas gdy ustawowy wiek to 60 lat. U mężczyzn średnia ta praktycznie pokrywa się z granicznym wiekiem ustawowym. Laska zachęca również do regularnego sprawdzania prognoz emerytalnych oraz rozważenia dodatkowego oszczędzania w ramach PPK czy IKZE. W tym roku ZUS uruchomił program Aktywni 50+, który ma pomóc w zrozumieniu zasad systemu i sposobów na podwyższenie przyszłego świadczenia.

Mechanizm jest niezmienny – późniejsze rozpoczęcie pobierania emerytury przekłada się na wyższe miesięczne wypłaty. Do samodzielnych kalkulacji ZUS udostępnia kalkulator emerytalny oraz informacje o stanie konta na Platformie Usług Elektronicznych.